Biblioteka Publiczna

w Dzielnicy BIAŁOŁĘKA m.st. Warszawy


BIAŁOŁĘCKI KLUB KSIĄŻKI



         Biblioteka Publiczna w Dzielnicy Białołęka m.st. Warszawy zaprasza wszystkich miłośników literatury na comiesięczne spotkania, organizowane w ramach Białołęckiego Klubu Książki.
         Jeśli lubisz dzielić się wrażeniami z lektury i chcesz miło spędzić czas DOŁĄCZ DO NAS! Do Klubu można zgłosić się w każdej chwili, żeby wziąć udział w spotkaniu nie trzeba koniecznie przeczytać książki. Chcemy stworzyć miłą i przyjemną atmosferę sprzyjającą rozwijaniu czytelnictwa.
Moderatorzy:  Diana Chmiel i Magdalena Widejko-Makowska
Siedziba:  Czytelnia Naukowa Nr XX
Adres:  03-188 Warszawa ul. Van Gogha 1
Telefon:  22 614-64-35
Forum:  http://www.bialoleckiklubksiazki.fora.pl
Facebook:  http://www.facebook.com/BialoleckiKlubKsiazki
e-mail:  



44 SPOTKANIE BIAłOłęCKIEGO KLUBU KSIążKI
91


RELACJA Z 43 SPOTKANIA BKK
90

           W listopadzie rozmawialiśmy o książce Clary Sanchez "Skradziona". Naszym gościem specjalnym była Pani Ula Kropiwiec, która opowiedziała nam o literaturze hiszpańskiej, a także nakreśliła nam historyczne tło wydarzeń, które stały się punktem wyjścia fabuły "Skradzionej".

           Pani Ula zwróciła uwagę na bardzo ciekawą rzecz. Mianowicie wiemy dużo o literaturze latynoamerykańskiej, natomiast mało o samej literaturze hiszpańskiej. Na szczęście zaczyna to ulegać zmianie i na naszym rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej książek reprezentujących literaturę hiszpańską.

           O ile samą książkę odebraliśmy jako przeciętną, o tyle bardzo zainteresowała nas historia Hiszpanii. Kraj ten przeszedł bardzo długą drogę. Wojna domowa i dyktatura generała Franco odcisnęły na nim swoje piętno. Hiszpania boryka się do tej pory z nierozliczonymi sprawami. Jedną z nich jest temat przewodni naszej książki czyli "skradzione dzieci". I tutaj swoją rolę odgrywają właśnie pisarze, którzy podobno najlepiej potrafią oceniać rzeczywistość. "Skradziona" Clary Sanchez reprezentuje właśnie taki nurt w literaturze hiszpańskiej - jest głosem z przeszłości, który stara się rozliczyć z tym co się stało.

           Musimy przyznać, że temat nie został dobrze wykorzystany przez autorkę. Niektóre wątki zostały niepotrzebnie poruszone, przez co książka staje się miejscami nudna. Zastanawialiśmy się również nad tłumaczeniem z języka hiszpańskiego i musimy powiedzieć, że tłumacz nie do końca się spisał. Na pewno wpłynęło to na jakość książki, którą dostaliśmy na polskim rynku. Jednak przy każdej lekturze staramy się podkreślić jej mocne strony. W tym wypadku jest jej autentyczność. Jest to niewątpliwie siła tej książki - zwraca uwagę na ważne, pozaliterackie rzeczy. Takie książki też trzeba czytać. Idealna pozycja dla osób, które raczej nie czytują reportaży, a chcą więcej dowiedzieć o historii Hiszpanii.



43 SPOTKANIE BIAłOłęCKIEGO KLUBU KSIążKI
89


4 URODZINY BKK - 28.10.2014 R.
88

           W tym październiku obchodziliśmy czwarte urodziny. Chcemy podziękować naszym Klubowiczom, że tworzą najlepszy Dyskusyjny Klub Książki! Życzymy sobie jeszcze wielu lat, wielu spotkań i przeczytanych książek. Przez cztery lata mamy stałe grono Klubowiczów. Wiele osób przychodziło na jedno, na parę spotkań. Czasami komuś nie odpowiadała forma, czasami obowiązki uniemożliwiają obecność. A my cieszymy się, że wiecie o nas, chce nas odwiedzać i dyskutować razem z nami. Zachęcamy do brania udziału w wirtualnej dyskusji na facebooku - jeżeli nie macie czasu, jesteście daleko - tam nas znajdziecie.

           Książką, która "trafiła" na urodziny była powieść Timura Vermesa "On wrócił". Bestsellerowa powieść niemieckiego pisarza podbiła czytelników na całym świecie, więc musieliśmy sprawdzić, czy słusznie. Zgodnie stwierdziliśmy, że książkę czyta się bardzo dobrze. Ale przede wszystkim jest ona znakomitym punktem wyjścia do rozmów społeczno-psychologicznych. Gdyby zmienić bohatera tej książki, nie miałaby ona żadnego znaczenia. Byłaby dobrą powieścią, ale raczej nie takim bestsellerem, jakim się stała z Hitlerem w roli głównego bohatera. Już samo to wspaniale obrazuje i podsumowuje zagadnienie, jakie autor poruszył. Wystarczy mieć nazwisko, żeby być sławnym. Wystarczy mieć nazwisko i charyzmę, żeby byś sławnym i żeby ludzie robili, co się chce.

           Książka jest warta przeczytania z wielu powodów, ale jednym z głównych jest to, że po lekturze nasuwają się ciekawe refleksje. Chciałoby się krzyknąć "Nie, to niemożliwe! My byśmy tak nie zrobili! My byśmy od razu to zatrzymali". Ale warto rozejrzeć się wokół siebie i zobaczyć, ile we współczesnym świecie i we współczesnych ludziach jest podobieństw. Jako ludzkość popełniamy te same błędy w kółko i w kółko. A dzisiejszy świat, pełen "internetów", szybki i bez barier, często bezrefleksyjny, goniący za nowością, sprzyja wszystkim, którzy potrafią to wykorzystać. Dlatego potrafię sobie wyobrazić taką sytuację, jaką opisał Vermes.

           Książka zasługuje na jeszcze jedno wyróżnienie - okładka, której projektantem jest Johannes Wiebel. Prosta grafika, która odwołuje się do naszych skojarzeń. Fantastyczna praca!



42 SPOTKANIE BIAłOłęCKIEGO KLUBU KSIążKI
87


           Serdecznie zapraszamy na nasze kolejne spotkanie - jak zawsze w październiku obchodzimy swoje urodziny - w tym roku 4! Książka, której przypadł ten zaszczyt to "On wrócił" Timura Vermesa. Bardzo niepokojąca satyra na świat współczesny, pomysłowa fabuła, niemiecki bestseller. Jaka jest książka o Hitlerze celebrycie?

Rozmawiamy 28.10.2014 roku, o godz. 19:00 w Czytelni Naukowej nr XX.

Zapraszamy!

RELACJA Z 41 SPOTKANIA BKK
86

           Pierwsze powakacyjne spotkanie jest zawsze wyjątkowe. Nie widzimy się przez dwa miesiące, więc we wrześniu nie możemy się nagadać. Mieliśmy do przeczytania dwie książki "Swoją drogą" Tomka Michniewicza i "Rekin z Parku Yoyogi" Joanny Bator.

           Parę osób zetknęło się już wcześniej z książkami Tomka Michniewicza. Polecamy zwłaszcza "Gorączkę. W świecie poszukiwaczy skarbów", gdzie Tomek, jako jedyny Polak został wpuszczony na pokład łodzi największej na świecie firmy poszukującej skarbów, Mel Fisher's Treasures. "Swoją drogą" to najbardziej osobista książka Tomka. Są to trzy historie osób, które udały się z nim w podróż. Kolega, żona i tata. Autor postanowił pokazać im swoje życie, to, do którego oni na co dzień nie mają dostępu. Pokazać i podzielić się tym, co jest jego codziennością. Koledze chciał otworzyć oczy, przypomnieć młodość, pokazać, że podróż może zmienić życie i że dorosłość nie polega na siedzeniu za biurkiem. Żonie chciał pokazać ten świat, który go odciąga od niej na 6 miesięcy w roku. Fascynujące było obserwowanie podróży do Arabii Saudyjskiej, zderzenia z całkiem odmienną kulturą i traktowaniem kobiet, złości i zagubienia, a w końcu otworzenia się i zrozumienia. Każdy turysta powinien przeczytać ten rozdział! No i podróż z tatą - spełnienie jego marzenia, czyli wycieczka do Nowego Orleanu. Tutaj mamy pochylenie się nad relacjami ojca z synem. Niby książka podróżnicza, a pełna psychologii - ważnej, codziennej. Czego się z niej uczymy? Że na marzenia nigdy nie jest za późno. Że nie możemy jeździć po świecie z własnymi oczekiwaniami i wyobrażeniami. Że nie możemy ludzi uszczęśliwiać na siłę. "Swoją drogą" to wartościowa książka, do której serdecznie zachęcamy.;

           Z kolei książka Joanny Bator "Rekin z parku Yoyogi" wzbudziła mieszane uczucia. Część Klubowiczów była nią zachwycona, części czegoś w niej zabrakło. Doszliśmy do wniosku, że zdecydowanie trzeba przeczytać pierwszą książkę o Japonii Joanny Bator ("Japoński wachlarz"). A wtedy "Rekina…" potraktować jako uzupełnienie. Mimo wszystko jest to książka, którą czyta się dobrze. Przede wszystkim traktuje o świecie dla nas totalnie abstrakcyjnym, więc jest to fascynująca lektura. Dla wszystkich fanów Japonii, ale i dla tych, którzy chcą się czegoś po prostu o tym kraju dowiedzieć - pozycja obowiązkowa!



41 SPOTKANIE BKK - 30.09.2104 R.
85


RELACJA Z 40 SPOTKANIA BKK
84

           Nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności wzięcia udziału w Trzeciej Ogólnopolskiej Dyskusji Klubów Książki. Z tej okazji spotkaliśmy się, by porozmawiać o Janie Karskim i jego "Tajnym Państwie". Rzadko sięgamy po książki historyczne, tym bardziej cieszymy się, że nasi Klubowicze są wszechstronni i doceniają każdą dyskusję.

           Aby przybliżyć sylwetkę Jana Karskiego, zacytuję opis książki ze strony wydawnictwa: "Nikt nie wiedział o Polskim Państwie Podziemnym tyle co on. Mimo śmiertelnego zagrożenia kilka razy przemierzył Europę jako jego tajny emisariusz. Wpadł tylko raz. Torturowany przez Niemców, bojąc się, że zdradzi, targnął się na swoje życie. Ryzykując rozstrzelanie, przedarł się do warszawskiego getta i do obozu w Izbicy. Złożył przywódcom aliantów wstrząsający raport o nazistowskich zbrodniach. On pierwszy usiłował obudzić sumienie świata i zatrzymać Holokaust. Nazywał się Karski. Jan Karski - najsłynniejszy kurier Polski Walczącej."

           Spotkanie było bardzo wartościowe. Wiadomo, jeżeli rozmawiamy o powieści, wynosimy z tej dyskusji wiele emocji, wiedzy i wartości. Ale spotkania wokół książki mówiącej o prawdziwych wydarzeniach, prawdziwym świecie, mają jeszcze taki malutki, dodatkowy plusik - opowiadają o czymś, co mamy wokół siebie i o czym warto wiedzieć.

           Jan Karski był jedną z takich osób - po spotkaniu mieliśmy wrażenie, że jest postacią wręcz zapomnianą, albo znaną jedynie pasjonatom historii i osobom z zainteresowaniami historycznymi. A szkoda, bo historia Jana Karskiego jest jak najlepszy film sensacyjny. Doceniany za granicą, jego życie stało się bazą do komiksów, filmów, animacji. I zasługuje na porządne beletrystyczne opracowanie :)


           Z racji tego, że było to ostatnie nasze spotkanie przed wakacjami, Klubowicze dostali książkowe upominki, zostali wyposażeni w dwie książki do czytania na spotkanie wrześniowe i pożegnaliśmy się na dwa miesiące, życząc sobie udanych wakacji :)



40 SPOTKANIE BKK - 12.06.2104 R
83


RELACJA Z 39 SPOTKANIA BKK
82

           Trzydzieste dziewiąte spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki poświęcone było książce Herty Müller "Nadal ten sam śnieg i nadal ten sam wujek". Rozmawialiśmy o tej książce dzięki udziałowi w akcji "Laudacja dla noblisty" organizowanej przez Wydawnictwo Czarne i Instytut Książki. Akcja była skierowana do zainteresowanych Klubów Książki - warunkiem wzięcia udziału było napisanie laudacji dla pisarza, któremu chcielibyśmy przyznać Literacką Nagrodę Nobla. Dyskusja była bardzo burzliwa. Naprawdę ciężko było nam wybrać polskiego pisarza, któremu zgodnie chcielibyśmy przyznać Nobla. No, może poza Myśliwskim, ale jego nie chcieliśmy wymieniać, bo wydawał nam się oczywistym wyborem. Ostatecznie postanowiliśmy pójść trochę w innym kierunku niż to zwykle bywa przy Nagrodzie Nobla i przyznaliśmy swoją nagrodę Marii Janion. Jej działalność historyczno literacka zasługuje naszym zdaniem na takie wyróżnienie, a że to tylko zabawa, mogliśmy sobie pozwolić na zignorowanie faktu, że nie pisze ona powieści, opowiadań czy wierszy...



39 SPOTKANIE BKK - 27.05.2104 R
81


RELACJA Z 38 SPOTKANIA BKK
80

           Bohaterem naszego kolejnego spotkania był Wiesław Myśliwski. Nie rozmawialiśmy o jednym, wybranym tytule. Każdy opowiadał o "swoim" czytaniu Myśliwskiego. Wszyscy zgodziliśmy się, że pisarz należy do tych wybitnych i chętnie dalibyśmy mu nawet Nobla.

           Najwięcej czasu poświęciliśmy jego ostatniej powieści "Ostatnie rozdanie". Nie wszyscy ją czytali, ale wystarczyło kilka opinii, aby zachęcić resztę do nadrobienia szybko lektury. Myślę, że oddam głos naszej Klubowicze Kasi i jej recenzji "Ostatniego rozdania":


Wiesław Myśliwski Ostatnie rozdanie

           Kiedy tylko czytelnik weźmie do ręki Ostatnie rozdanie dowiaduje się, za sprawą informacji na obwolucie książki, że ma do czynienia z dziełem totalnym. Po zagłębieniu się w lekturę wiedza ta tylko się potęguje. Istotnie, najnowsza książka Wiesława Myśliwskiego jest dziełem totalnym, i to nie tylko za sprawą fabuły (właściwie trzeba by rzec quasifabuły), problematyki, ale również, i chyba przede wszystkim precyzyjnej konstrukcji.

           Ostatnie rozdanie poświęcone jest przeszłości. Bohater podąża ku temu, co odeszło, czego już nie ma, a co wymaga przywrócenia, aby zrozumieć teraźniejszość i przyszłość. Przeszłość u Myśliwskiego to dobre czasy, ale w dość przewrotnym rozumieniu: Dobre czasy to nie te, w których się żyło, ale które się wspomina. Dobre czasy to te, dla których warto pochylić się nad starym, rozpadającym się notesem z nazwiskami, adresami i telefonami ludzi, wypartymi przez pamięć, jednak na nowo przypomnianymi. Bohater sięga w przeszłość w pozornie uporządkowany sposób (według notesu), w rzeczywistości jednak odbywa się to przypadkowo i dość impulsywnie, a już na pewno nie odnosząc się w najmniejszym nawet stopniu do chronologii zdarzeń.

           Podróż w czasie jest tak naprawdę potrzebna bohaterowi po to, by mógł zrozumieć i poznać samego siebie, uporządkować elementy układanki składające się na jego życie: Żyłem jak żyłem. Bez poczucia przyporządkowania się jakiejkolwiek całości. Kawałkami, fragmentami, strzępkami, częstokroć chwilami, można by rzec na wyrywki, od przypadku do przypadku, jakbym odpływał, przypływał do siebie, odpływał, przypływał. Próbuje sobie wymyślić wzór, porządek, według którego poskleja swoje wspomnienia. Jako narzędzia próbuje wykorzystać notes, stare listy, dawne rozmowy, ale i tak jest to niesamowicie trudne, bo w jego życiu brakowało chociażby namiastki stałości, stabilizacji. Nie potrafił zbyt długo mieszkać w jednym miejscu, pałał się różnych zajęć - był malarzem, krawcem, sprzedawał antyki, zajmował się nieruchomościami, prowadził firmę odzieżową, studiował psychologię, opiekował się dziećmi, żadnej kobiecie nie pozwolił na dłuższy pobyt w jego życiu. Narzędzia zawodzą. Nie wszystkie nazwiska z notesu można dopasować do wspomnień, listom brak dat, a zasadność rozmów nawet teraz jest dość mglista.

           W ogromie chaosu i przypadkowości dwie osoby wydają się wywierać wielki wpływ na życie bohatera: matka i szewc Mateja. Matka jako jedyna kobieta w jego życiu, z którą nawiązał silną, obustronną więź. Mateja natomiast jako nauczyciel życia, osoba zwracająca uwagę, iż w najmniejszych nawet szczegółach tkwi istota rzeczy, tak jak buty opowiadające całą historię o swoich właścicielach.

           Myśliwski w niezwykle ciekawy sposób potraktował w Ostatnim rozdaniu czas. Czas nie biegnie tu linearnie, jest poprzecinany skojarzeniami, licznymi retrospekcjami, które jednak w sposób płynny łączą się z teraźniejszością. Brak chronologii wydarzeń potęguje u odbiorcy chaos, z którym bohater stara się uporać. Autor zmusza nas do wieloaspektowego odbioru poprzez statyczną narrację i powracanie wciąż do tych samych zdarzeń.

            Ostatnie rozdanie to opowieść o bólu samotności (na własne życzenie, ale jednak), o tym, że do pewnych spraw dojrzewamy zbyt późno i o pragnieniu uporządkowania tego, czego żadną miarą uporządkować się nie da.

            Ostatnie rozdanie to opowieść o bólu samotności (na własne życzenie, ale jednak), o tym, że do pewnych spraw dojrzewamy zbyt późno i o pragnieniu uporządkowania tego, czego żadną miarą uporządkować się nie da.


Katarzyna Stańczuk-Gronecka

38 SPOTKANIE BKK - 29.04.2104 R
79


RELACJA Z 37 SPOTKANIA BKK
78

           Na marcowym spotkaniu mieliśmy dwa główne tematy. Pierwszym była Alice Munro, laureatka Literackiej Nagrody Nobla w 2013 roku. Swoją dyskusję oparliśmy na opowiadaniach "Miłość dobrej kobiety". Pierwszym pytaniem, jakie padło to to, czy nagroda była słusznie przyznana. Zgodnie stwierdziliśmy, że tak, a nawet więcej - że jest to pierwsza słuszna nagroda od kilku lat. Jej opowiadania, napisane w sposób bardzo oszczędny, chciałoby się powiedzieć "zwyczajny" czyta się łatwo. Bohaterowie są takimi samymi ludźmi jak my, mają takie same problemy, takie same przemyślenia i przygody. Największym atutem opowiadań Munro jest zwyczajność. Zwykła rzeczywistość, ze zwykłymi ludźmi, ze zwykłymi, codziennymi zmaganiami. A jednak! Coś nas do Munro przyciąga; coś sprawia, że odnajdujemy siebie w tych opowiadaniach. I to jest wielki talent pisarki, że takimi prostymi środkami, bez zbędnych ozdobników, potrafi wciągnąć nas w swój świat.

           Drugi temat, który chcieliśmy poruszyć na spotkaniu to literatura popularnonaukowa. Zawsze czytamy powieści, więc tym razem chcieliśmy spróbować czegoś innego dla równowagi. Literatura popularnonaukowa zdecydowanie zasługuje na osobne spotkanie poświęcone już w zupełności jej samej. Ale mimo ograniczonego czasu, udało nam się wymienić kilkoma tytułami, które polecamy jako warte przeczytania. Z literaturą popularnonaukową jest tak, że warto ją czytać. Po prostu. Nie każda jest dobra, nie każda jest łatwa, ale czasami można trafić na perełki. Wiedza, jaką wynosimy z takich książek jest ogromna, a wysiłek, który wkładamy w naukę zerowy. Czy można wyobrazić sobie lepszą sytuację? :)



36 SPOTKANIE BKK - 25.02.2104 R
75


RELACJA Z 35 SPOTKANIA BKK
74

           Lata lecą a my się ciągle spotykamy :) Rok 2014 Białołęcki Klub Książki przywitał aż dwiema książkami. "Opowieść mężczyzny, który zarabia śpiąc" Jerzego Kędzierskiego to książka wyróżniona w konkursie Literacka Nagroda Gdyni. Opowiada o życiu idealnym - główny bohater utrzymuje się ze sprzedaży książek na portalu aukcyjnym, a resztę wolnego czasu spędza na obserwacjach rzeczywistości, ludzi i przemyśleniach. To tak w skrócie. Co zaskakujące, książka naszych Klubowiczów nie uwiodła. Padały zarzuty o sztuczność, o zachłyśnięcie swoją własną fajnością, o ocenianie rzeczywistości w sposób nieprzychylny, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy. Książkę wybroniła trochę Pani Grażyna, jednak w ogólnym podsumowaniu "Opowieść…" przegrywa z naszą drugą książką. Nie wiem, czy nie zapiszemy tego jako największe zaskoczenie roku 2014!

            Drugą książką, o której rozmawialiśmy była zdobywczyni Nike 2013 czyli "Ciemno, prawie noc" Joanny Bator. I tutaj z kolei opinie były zupełnie odwrotne, jak przy pierwszej książce. Po pierwsze - nagroda słusznie przyznana. Po drugie - książka bardzo dobrze napisana i zachęcająca, aby spotkać się z wcześniejszą twórczością Pani Bator. Fabularnie też bardzo na poziomie - poruszająca historia głęboko zapadająca w pamięć. I nawet te brutalne, mocne i wypełnione przemocą (niepotrzebną, powiedzą niektórzy) wydają się uzasadnione w tym rysie polskiej, ale też po prostu ludzkiej mentalności.


RECENZJA
73

Recenzja "Prawdy o sprawie Harry'ego Queberta"

Mam 700 stron tekstu w tym cierpienia młodego pisarza, trud pisania książki, pilnie strzeżone sekrety małej miejscowości, zakazana miłość, skomplikowane relacje między bohaterami (kto komu ile winny za lunch, grzechy miłosne policjantów, dylemat czy żona bohaterki jeszcze żyła czy już nie...), opętanie szatanem, egzorcyzmy, duże pieniądze w biznesie wydawniczym, skradziona korespondencja, zazdrość kobiet, skrywane pragnienia, nieudolność policji, podtruwane żony... Właściwie same ciekawe i fajne tematy.

A jednak dużo tego. A jak dużo to ma być dobrze...?

Ja musiałem ten nadmiar leczyć herbatką rumiankową, czekając na jakże daleki koniec, żeby ukoić pobolewającą wątrobę, tak kapało od tego tłuszczowego, stężonego wątkami amerykańskiego potoku słów w rozmiarze XXXL.

Ponieważ dużo tego intuicyjnie starałem się znaleźć coś co się podobało (przecież nie mogę znowu tylko zrzędzić!). Podobała mi się koncepcja udzielania rad przez Harrego młodemu pisarzowi i zapisania ich jako wstępów do poszczególnych rozdziałów. Podobał mi się też wątek poszukiwania natchnienia do pisania "wielkiej powieści" umiejscowiony w szerszym planie jakim jest męska przyjaźń (uczeń - profesor).

Podobało mi się stopniowe odkrywanie kolejnych warstw tajemnicy miasteczka Aurora. Tajemnicy bardzo perfidnie ukrytej przez jej mieszkańców. Aż dreszcze przechodzą, bo takie rzeczy się przecież zdarzają. Powtarzane jak mantra nawiązania do sytuacji politycznej (nadchodzące wybory i Mr Obama) miały na celu odsłonięcie raz jeszcze tej prawdy tj. co się liczy w USA (przekaz medialny i szeroko pojęta manipulacja informacją ukierunkowane na korzyści materialne) . Jak nastanie czas wyborów to wszytko inne nie jest ważne a zwłaszcza prawda o amerykańskiej prowincji. A ta prowincja nie radzi sobie z teraźniejszością i tymi najważniejszymi kwestiami w życiu - popada w zakazane związki, zatraca wiarę w Boga, alienuje od przejezdnych, jest chorobliwie zazdrosna o uczucia i pieniądze.

Zdecydowanie to wszystko się za długo ciągnie - te ciągłe powroty do przeszłości i skoki do teraźniejszości. Po 250 stronie czekałem już końca i wcale nie zawaliłbym nocy żeby tam dotrzeć.

Podsumowując: ta książka nic we nie pozostawiła, nie wzbudziła głębszych pokładów uczuciowych; dobre czytadło; trzy w jednym świetnie podane i zapakowane. Lek na nudę bez recepty ale za to uwaga na nadmiar tłuszczu...


Damian Zdanowski

35 SPOTKANIE BKK - 28.01.2014 R.
72


Białołęcki Klub Książki wita kolejny rok! Zapraszamy serdecznie na 35 spotkanie, które odbędzie się 28 stycznia 2014 r., jak zawsze w Czytelni Naukowej nr XX przy ulicy Van Gocha 1. Rok 2014 rozpoczniemy z rozmachem dwiema książkami - optymistycznie "Opowieścią o mężczyźnie, który zarabia śpiąc" Jerzego Kędzierskiego i trochę mniej optymistycznie książką laureatki Nike 2013 Joanny Bator "Ciemno, prawie noc".

Zapraszamy!


RELACJA Z 34 SPOTKANIA BKK
71

           Na naszym grudniowym, przedświątecznym spotkaniu rozmawialiśmy o głośnej książce "Prawda o sprawie Harry'ego Queberta" Joela Dickera. Bestseller porównywany do trylogii "Millenium" Stiega Larssona zdobył sobie w bardzo szybkim czasie fanów na całym świecie. Jako Klub możemy się do tych fanów również zaliczyć. Książka trzyma w napięciu do ostatnich stron, część Klubowiczów zarwała noce, żeby skończyć czytać, a dyskusje była długa i burzliwa. To wszystko świadczy o tym, że młody Dicker pisać umie, choć z niecierpliwością czekamy na polskie wydania jego innych książek, aby ten wniosek potwierdzić (bądź zaprzeczyć). Nie piszę więcej, żeby nie zdradzić nic z fabuły - w każdym razie pod tą książką stawiamy znak jakości Białołęckiego Klubu Książki.


RELACJA ZE SPOTKANIA
70

Pan Zygmunt Miłoszewski w Czytelni

           Dnia 26.11.2013 roku w ramach projektu Dyskusyjnych Klubów Książki mieliśmy zaszczyt gościć w Czytelni Naukowej nr XX Pana Zygmunta Miłoszewskiego. Spotkanie było bardzo udane - Pan Miłoszewski ciepło, z poczuciem humoru i ciekawie opowiadał o swoich książkach, szczególnie o "Bezcennym", o swojej pracy pisarza, wszystko było przeplecione anegdotami i spostrzeżeniami dotyczącymi naszej rzeczywistości i współczesnej literatury. Na koniec można było zdobyć autograf i porozmawiać chwilę z pisarzem. Dziękujemy za obecność i zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć.


SPOTKANIE AUTORSKIE
69

Biblioteka Publiczna w Dzielnicy Białołęka oraz Dyskusyjny Klub Książki serdecznie zapraszają na spotkanie autorskie z Zygmuntem Miłoszewskim.

Zygmunt Miłoszewski - prozaik, dziennikarz, autor scenariuszy. Debiutował w 2004 roku na łamach "Polityki" opowiadaniem Historia portfela, potem wydał rozgrywającą się we współczesnej Warszawie powieść grozy Domofon i baśń dla dzieci Góry Żmijowe. Jego powieść kryminalna Uwikłanie (2007) została uhonorowana Nagrodą Wielkiego. Kontynuacją Uwikłania jest Ziarno prawdy (2011). Najnowsza książka Miłoszewskiego to Bezcenny - thriller, opowieść sensacyjno-przygodowa o odzyskiwaniu zaginionych dzieł sztuki'. Po ukazaniu się Domofonu Miłoszewski został okrzyknięty "polskim Stephenem Kingiem"; gdy Jerzy Pilch przeczytał Uwikłanie, uznał je za doskonały polski kryminał współczesny, a jego autora za rasowego pisarza.
(źródło: wikipedia; strona wydawnictwa W.A.B.)


RELACJA Z 32 SPOTKANIA BKK
68

           Październik to dla nas wyjątkowy miesiąc - zawsze wtedy obchodzimy swoje urodziny. W tym roku były to już trzecie! Na początku chcemy serdecznie podziękować Klubowiczom, bo bez nich przecież nie ma Klubu. Nasze spotkania są zawsze wyjątkowe, ciepłe, radosne i fajne. Życzymy sobie i Wam, żeby wszystkie kolejne spotkania były co najmniej tak ciekawe jak te poprzednie. Nie obyło się oczywiście bez tortu i wspólnego dmuchania świeczek. No i prezentów! A prezentem nie mogło być nic innego, jak tylko książki...

           Po pokrojeniu tortu i rozdaniu prezentów można było spokojnie przejść do obrad nad książką. Nasze urodziny uświetnił "Bezcenny" Zygmunta Miłoszewskiego. Z niecierpliwością czekamy na spotkanie z pisarzem w listopadzie. Opinie o książce były różne, w większości pozytywne, chociaż nie zabrakło też krytyki. Bezcenne podsumowanie Pani Ilony niech będzie podsumowaniem naszego spotkania: "Generalnie dobrze mi się czytało, oprócz pierwszych 100 stron i 200 ostatnich". Ogromną zaletą książki Miłoszowskiego jest poruszenie tematu dzieł sztuki skradzionych po drugiej wojnie światowej. Temat, którym nikt z nas jakoś szczególnie się nie interesował przed książką, a który naprawdę wart jest zainteresowania. Myślę, że po spotkaniu przynajmniej kilka osób zgłębiało jeszcze na własną rękę wiedzę w tym temacie. I to właśnie jest fajne w spotkaniach Klubu Książki - sama książka, ale również książka jako pretekst do dyskusji i zdobywania wiedzy.

3 urodziny BKK

32 SPOTKANIE BKK - 29.10.2013 R.
67


Serdecznie zapraszamy na wyjątkowe spotkanie Białołęckiego Klubu Książki. 29.10.2013 roku będziemy obchodzić trzecie urodziny! Książką, która uświetni nasze spotkanie będzie "Bezcenny" Zygmunta Miłoszewskiego! Powieść zdobyła tytuł "Najgorętszej książki lata 2013", a nazwisko Miłoszewskiego już na stałe wpisało się w poczet najlepszych polskich twórców kryminałów. Zmierzymy się z jego najnowszą powieścią z przyjemnością.

Zapraszamy!

Opis książki:

Autor bestsellerowych kryminałów na tropie największej tajemnicy XX wieku!

1945. Niemcy przegrywają wojnę, każdy myśli tylko o sobie. Generalny Gubernator Hans Frank ukrywa najcenniejsze łupy, a wraz z nimi bezcenny sekret, który ma zapewnić mu nietykalność po wojnie. Skarb ginie bez śladu w tajemniczych okolicznościach.

1946. Do Polski powracają zrabowane dzieła sztuki z Damą z gronostajem Leonarda da Vinci na czele. Brakuje Portretu Młodzieńca Rafaela Santi, który od tej pory pozostaje najcenniejszym zaginionym na świecie dziełem sztuki i symbolem grabieży dokonanych w czasie II wojny światowej. W Muzeum Czartoryskich w Krakowie od ponad sześćdziesięciu lat na Rafaela czeka pusta rama.

Współcześnie. Doktor Zofia Lorentz, historyk sztuki i urzędniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych, próbująca sprawić, aby do Polski wróciło choć kilka z ponad 60 000 zaginionych dzieł, zostaje wezwana do kancelarii premiera. Sprawa jest pilna i ściśle tajna. Arcydzieło Rafaela zostało w końcu namierzone, a ona musi odzyskać je dla Polski. Legalna droga nie wchodzi w grę. Jedynym możliwym sposobem jest kradzież. Zofia podejmuje się zadania. Do jej zespołu dołączają cyniczny młody marszand, świeżo emerytowany oficer służb specjalnych i legendarna szwedzka złodziejka, specjalnie w tym celu wyciągnięta z więzienia.

Bezcenny to międzynarodowy thriller łączący najlepsze cechy prozy Dana Browna, Arturo Perez-Reverte i Umberto Eco. W miejsce każdej rozwiązanej zagadki pojawia się kilka następnych, zwrot akcji goni zwrot akcji, a bohaterowie w poszukiwaniu zaginionego arcydzieła wpadają na trop tajemnicy, która najnowszą historię świata wywróci do góry nogami. Możni tego świata zrobią wszystko, aby nie ujrzała ona światła dziennego.

Bezcenny to pełne błyskotliwej erudycji kompendium wiedzy o sekretach historii sztuki. O genialnych artystach, o szalonych kolekcjonerach, o chciwych marszandach, o wielkiej grabieży z czasów okupacji, a także o szwindlu, jakim jest dzisiejszy rynek sztuki.

Bezcenny to także komentarz do rzeczywistości w ironicznym, prześmiewczym i bezkompromisowym stylu, do którego przyzwyczaił nas autor Uwikłania i Ziarna prawdy.

RELACJA Z 31-TEGO SPOTKANIA BKK 24.09.2013
66

           Na ostatnim spotkaniu Klubu zmierzyliśmy się z głośną i wywołującą skrajne opinie książką - "Kronosem" Witolda Gombrowicza. Osobisty dziennik Gombrowicza został opublikowany przez jego żonę po śmierci pisarza. Podstawowe pytanie, które rozbrzmiewa wokół książki - czy powinna to robić czy raczej zatrzymać go dla siebie, pozostaje nierozstrzygnięte. Gdybyśmy to my mogli wybierać, zdecydowana większość raczej pozostawiłaby takie zapiski dla siebie. Niewiele dostrzegliśmy wartości literackiej. Dla kogoś, kto nie zna bardzo dobrze "Dzienników", lektura "Kronosa" faktycznie będzie trudna, jeśli nie niemożliwa i bezcelowa. Ale nawet dla tych, którzy "Dzienniki" znają, "Kronos" może być zaskoczeniem. Jest to książka zdecydowanie dla znawców tematu, dla ludzi, którzy zawodowo zajmują się osobą Gombrowicza.

           Z drugiej strony byliśmy zadowoleni, że mogliśmy się o tym przekonać na własnej skórze. Warto czytać i wyrabiać sobie własne opinie na podstawie książki, a nie medialnego szumu wokół niej. "Kronos" ani nie jest "dziełem wstrząsającym" i kontrowersyjnym (zależy jeszcze kto i czego się tam dopatrzy), nie jest też "najbardziej oczekiwaną książką" (być może nie dla wszystkich). "Kronos" jest po prostu ciekawym wydarzeniem okołoliterackim. Około, bo bardziej dotyczącym osoby Gombrowicza, a nie książki samej w sobie.



31 SPOTKANIE BKK - 24.09.2013 R.
65

BKK zaprasza pierwszy raz po wakacjach.


RELACJA Z 30 SPOTKANIA BKK
64

           Książka Patricka de Witta "Bracia Sisters" zainspirowała nas do sklejenia makiety miasteczka z Dzikiego Zachodu. W takiej atmosferze rozmawialiśmy o "Braciach...". Eli i Charlie ze swoimi przygodami mi osobiście przywodzili na myśl „Kandyda” i jego wędrówkę po świecie. Tamta wędrówka zakończyła się powrotem do swojego ogródka, wędrówka naszych braci skończyła się powrotem do domu i do mamy. Polecamy serdecznie książkę Patricka Hewitta. Jej treść można rozpatrywać na wielu płaszczyznach, napisana jest przy tym bardzo dobrym językiem i z poczuciem humoru.



30 SPOTKANIE BKK - 25.06.2013 R.
63

Serdecznie zapraszamy na trzydzieste już spotkanie Białołęckiego Klubu Książkiktóre odbędzie się 25.06.2013 roku (wtorek) o godz. 19.00 w Czytelni Naukowej. Przedwakacyjne spotkanie będzie poświęcone książce "Bracia Sisters" Patricka de Witta.


Serdecznie zapraszamy!

Opis książki:

Pełna czarnego humoru opowieść inspirowana starymi westernami. Akcja rozgrywa się w czasie gorączki złota na początku lat pięćdziesiątych XIX wieku. Głównymi bohaterami są bracia Sisters, Eli i Charlie, płatni mordercy znani z brutalności. Charlie lubi swój fach i mocne trunki. Nieśmiały Eli, dręczony wątpliwościami, chciałby prowadzić spokojniejsze życie, najlepiej z miłą dziewczyną u boku. Mężczyźni dostają właśnie kolejne zlecenie. Ich potężny i tajemniczy szef postanawia zabić swojego wroga. By wykonać to zadanie, bracia Sisters będą musieli odbyć pełną przygód podróż z Oregon City do Kalifornii. DeWitt przywraca w do życia saloony, rozpadające się miasteczka zachodnich stanów i cały Dziki Zachód, odpowiednio dawkując napięcie, absurd, groteskę i śmiech. Przez karty książki przewija się korowód barwnych, pełnokrwistych postaci - najprzeróżniejszych dziwaków, nieudaczników życiowych, oszustów, ludzi opętanych żądzą zysku. "Bracia Sisters" to mistrzowska zabawa westernową konwencją, a także ukłon w stronę Cormaca McCarthy'ego oraz Joela i Ethana Coenów.

RELACJA Z 29 SPOTKANIA BKK
62

           Na majowym spotkaniu rozmawialiśmy o książce "Morfina" Szczepana Twardocha. Ta głośna książka, nagrodzona Paszportem Polityki w 2012 roku. Niektórzy bardzo na tę lekturę czekali - a wszyscy zaczęli czytać z ciekawością, którą zawsze wzbudzają książki modne, popularne i głośne.

           Pierwszym zaskoczeniem było to, że przez książkę przebrnęli nieliczni Klubowicze. Być może zawiniła tu grubość książki (choć przecież to nie może być żądną wymówką) i nawyki czytelnicze naszych Klubowiczów (czyli: czytać, czytać, czytać). Głosy, które powtarzały się jako zarzut do książki to przede wszystkim ciężki styl pisania, chaotyczny, powtarzanie. Monolog wewnętrzny głównego bohatera nie zawsze był przyjazny czytelnikowi.

           Ale z kolei Ci, którzy przeczytali "Morfinę" z przyjemnością podkreślali zalety książki - świetnie wymyśloną fabułę, zręczną konstrukcję bohaterów z dużym wskazaniem na kobiety. A propo konstrukcji, pojawiło się porównanie do "Pamiętnika z Powstania Warszawskiego" Mirona Białoszewskiego. Bardzo podobało nam się to, że "Morfina" obala mity patriotyzmu i pokazuje prawdziwość czasów wojny. Twardoch bardzo sprytnie rozprawił się z tematem patriotyzmu - pokazując jego wady bez żądnego skrępowania. Dużym plusem jest również odarcie z superbohaterstwa tych wszystkich, którzy żyli w czasach wojny lub tuż po niej. Ale jednak i tu pojawiły się głosy, że Pan Twardoch, być może powinien jeszcze poczekać, aż zmierzy się z takim tematem tudzież z tak obszerną powieścią.

           Jednym słowem - warsztat nie dorósł do idei. Ale takie książki, które poruszają ważne problemy i tematy naprawdę zawsze warto doceniać. "Morfina" jest pytaniem o tożsamość, i mimo że sposób narracji czasami męczy, polecamy ją całym naszym Klubowym sercem!


29 SPOTKANIE BKK - 28.05.2013 R.
61

Serdecznie zapraszamy na 29 spotkanie Białołęckiego Klubu Książki. Odbędzie się ono 28 maja 2013 r. w Czytelni Naukowej nr XX (ul. Van Gogha 1), o godz. 19.00. Zmierzymy się z książką, która całkiem niedawno poruszyła polski rynek książki. "Morfina" Szczepana Twardocha została nagrodzona Paszportem Polityki, wiele się o niej pisało i komentowało. My na własnej skórze sprawdzimy, jaka to książka.


Serdecznie zapraszamy!

Opis książki:

Awanturnicza powieść o człowieku, który urodził się w złych dla siebie czasach i z artysty uzależnionego od morfiny przemienił się w demonicznego, nieodpowiedzialnego konspiratora, męża, kochanka... Nie mógł mu zaufać nikt.

Konstanty Willemann jest synem niemieckiego arystokraty i spolonizowanej Ślązaczki. Ma za sobą kampanię wrześniową 1939 roku, jest podporucznikiem, oficerem rezerwy Wojska Polskiego, wojsko jednak go nie interesuje. Gdy tylko nadarza się okazja, korzystając z chaosu, nie rejestruje się jako wojskowy i zaczyna ukrywać w Warszawie. Przechodzi rodzaj choroby psychicznej, słyszy głosy wewnętrzne.

Źródło: www.empik.com

28 SPOTKANIE BKK - 14.05.2013 R.
60

BKK zaprasza.




RELACJA Z 27 SPOTKANIA BKK
59

           Nasze kwietniowe spotkanie miało być poświęcone klasyce XIX wiecznej. Potoczyło się ono swoim torem, choć i klasyki też nie zabrakło. Fantastyczne jest to, że Klubowicze przynoszą na spotkania swoje książki, które czytają, lubią, z którymi wiążą się jakieś wspomnienia. Tym sposobem porozmawialiśmy sobie o Warszawie - współczesnej i dawnej. Pojawiła się też książka zmieniająca i otwierająca umysł (o fizyce!).

           Klasykę reprezentował Zola, Balzac, Dickens, Prus i Tołstoj. Zdania były skrajnie podzielone. Damian delektował się "Brzuchem Paryża", Kasia zrobiła kolejne podejście do Dickensa i zmęczyła "Klub Pickwicka" (podobno jest w nim aż 300 bohaterów!). Niestety Dickens po raz kolejny nie zachwycił... "Placówka" Bolesława Prusa wywołała wiele emocji i została oceniona pozytywnie, a gorącą dyskusję wzbudził Balzac - jedni Klubowicz go lubią a innych nudzi. Ale tak to jest z literaturą - okazało się, że XIX-wieczne powieści dużo trudniej się czyta, ale i dają dużo więcej czytelniczej satysfakcji. Spotkanie było bardzo udane - na pewno powtórzymy to jeszcze kiedyś!


27 SPOTKANIE BKK -23.04.2013 R.
58

Zapraszamy na kolejne spotkanie Białołęckiego Klubu Książki. Odbędzie się ono 23.04.2013 r. (wtorek) o godzinie 19.00 w Czytelni Naukowej nr XX (ul. Van Gogha 1).

Tym razem każdy samodzielnie wybiera sobie lekturę. Postanowiliśmy, że zagłębimy się trochę w klasykę literatury. Jedynym obowiązującym wyznacznikiem był czas - wiek XIX. Na pewno będzie "Anna Karenina" i "Nana".

Zapraszamy serdecznie wszystkich zainteresowanych dyskusją i spędzeniem miło czasu w towarzystwie nas i książek.


RELACJA Z 26 SPOTKANIA BKK
57

           Na ostatnim spotkaniu rozmawialiśmy o Henrym Jamesie i jego "Opowiadaniach nowojorskich". Henry James to jeden z najważniejszych twórców anglojęzycznych, klasyk literatury. Można wspomnieć chociażby "Miłość i śmierć w Wenecji", czy ekranizacje na podstawie jego prozy - horror "Inni" czy "Plac Waszyngtona" Agnieszki Holland. "Opowiadania nowojorskie" to dziewięć opowieści, które New York Times określa jako różnorodne portrety ludzi i miasta: od cierpko humorystycznego "Epizodu międzynarodowego", opisującego podróż dwóch młodych Anglików za ocean, po "Niezły narożnik", którego bohater powraca do Nowego Jorku po trzydziestu trzech latach nieobecności, by spotkać swojego sobowtóra; od Johna Lennoxa w "Historii pewnego arcydzieła", poznającego dzięki obrazowi prawdę o swojej narzeczonej, po odkrywającą swoją kobiecą tożsamość Catherine Sloper, bohaterkę "Placu Waszyngtona" - opowiadania, które wielu uważa za jedno ze szczytowych osiągnięć pisarza.

           "Opowiadania nowojorskie" to podróż ścieżkami pamięci po mieście, którego już nie ma, migawki robione na przestrzeni czterdziestu lat. James, mistrz detalu i półcienia, rejestruje tu grę przelotnych spojrzeń i drobnych gestów, kreśli subtelny obraz relacji międzyludzkich i jak zwykle okazuje się wirtuozem niedopowiedzeń.

           Czy rzeczywiście tak jest? Pierwszym, nasuwającym się od razu po lekturze pytaniem jest "Gdzie ten Nowy Jork". Pisać, że jest za mało Nowego Jorku w Nowym Jorku wydaje się zbyt mocne i przesadzone, ale trochę musimy przyznać rację. Sam tytuł nastawiana nas na pełne emocji wędrówki po tym słynnym mieście. Spodziewamy się, że poznamy zakamarki ulic, życie na ulicach Nowego Jorku z przełomu XIX i XX wieku. Tymczasem zapoznajemy się z obyczajami jakie panowały w tamtym okresie, skupiamy się na ludziach, a Nowy Jork jest zaledwie tłem, i to tylko czasami. Tematy poruszane przez Jamesa, mogą wydawać się banalne. Tyle już się pisało o miłości, pieniądzach, zdradzie i konwenansach. A jednak nie sposób się od Jamesa oderwać. Piękny język, zdania, które ciągną się całymi akapitami (rzecz, której nie znajdziemy we współczesnej powieści, a szkoda!), słowa, które chce się czytać na głos. Rzadko spotyka się teraz przyjemność czytania na głos i delektowania się słowem pisanym. Przy lekturze Jamesa o to nie trudno.

           Wielki plus autor dostaje od nas również za konstrukcję postaci. Są one stereotypowe, właśnie takie, jakich moglibyśmy się spodziewać, nieodrodne dzieci swoich czasów. Ale! Są nakreśleni tak wyrazistą kreską, że pod razu, automatycznie porywają nas i chcemy czytać o ich perypetiach.

           "Opowiadania nowojorskie" to ciekawa lektura. Być może nie naraz, ale dawkując sobie kolejne opowiadania można spokojnie cieszyć się pięknym językiem, historiami stworzonymi przez Jamesa i istniejącym (w tle, ale jednak) Nowym Jorkiem.


26 SPOTKANIE BKK -26.03.2013 R.
56

Serdecznie zapraszamy na 26 spotkanie Białołęckiego Klubu Książki Odbędzie się ono 26.03.2013 roku o godz. 19.00 w Czytelni Naukowej Nr XX. Na rozpoczęcie wiosny przespacerujemy się po Nowym Jorku z Henry Jamesem. Jego "Opowiadania nowojorskie" opisują czas i miejsce, którego już nie ma - Nowy Jork z przełomu XIX i XX wieku. Warto!
Serdecznie zapraszamy!

Opis książki:


Dziewięć opowiadań. Różnorodne portrety ludzi i miasta: od cierpko humorystycznego Epizodu międzynarodowego, opisującego podróż dwóch młodych Anglików za ocean, po Niezły narożnik, którego bohater powraca do Nowego Jorku po trzydziestu trzech latach nieobecności, by spotkać swojego sobowtóra; od Johna Lennoxa w Historii pewnego arcydzieła, poznającego dzięki obrazowi prawdę o swojej narzeczonej, po odkrywającą swoją kobiecą tożsamość Catherine Sloper, bohaterkę Placu Waszyngtona - opowiadania, które wielu uważa za jedno ze szczytowych osiągnięć pisarza. Opowiadania nowojorskie to podróż ścieżkami pamięci po mieście, którego już nie ma, migawki robione na przestrzeni czterdziestu lat. James, mistrz detalu i półcienia, rejestruje tu grę przelotnych spojrzeń i drobnych gestów, kreśli subtelny obraz relacji międzyludzkich i jak zwykle okazuje się wirtuozem niedopowiedzeń.

Źródło: www.wab.com.pl


RELACJA Z 25 SPOTKANIA BKK
55

           Dwudzieste piąte spotkanie Białołęckiego Klubu Książki odbyło się pod znakiem "Cosmopolis". Książka postmodernistycznego amerykańskiego pisarza Don DeLillo nie wzbudziła w nasz jednak większych emocji. Dlaczego? Trudno powiedzieć.


           Książka jest zaliczana do klasyki literatury amerykańskiej, a jej autor do czwórki najlepszych współczesnych pisarzy. Oczywiście takie rankingi zmieniają się i nie są obiektywne, warto o tym pamiętać. Doceniliśmy kunszt DeLillo, ale od razu podjęliśmy temat trudności jego prozy. Technika strumienia świadomości zastosowana w książce (z tego też powodu "Cosmopolis" jest porównywany do "Ulissesa" Jamesa Joyce'a) powoduje, że książka jest trudna w odbiorze. Oczywiście, wszystko zależy od upodobań czytelniczych, jednak my w przeważającej większości stwierdziliśmy, że książka była trudna. A nawet nie tyle trudna, ile ciężka. Temat jak najbardziej aktualny i ciekawy, jednak przedzieranie się strona po stronie przez wewnętrzne i zewnętrzne monologi bohatera, bardzo często skomplikowane i dotyczące abstrakcyjnych tematów, to po prostu wyzwanie czytelnicze.


           Książka jest opatrzona mottem z wiersza Zbigniewa Herberta. Nie dotarłam do informacji, gdzie DeLillo spotkał się z utworem naszego poety (może ktoś z Was wie?), w każdym razie zrobił on na nim wrażenie, sądząc po wykorzystaniu. Jest to bardzo miły akcent.


           Oczywiście nie obyło się bez porównań książki z filmem. Tu zdania były podzielone - jednym się podobał, innym nie, ale wybór głównego aktora dla wszystkich był dyskusyjny.


           Zapraszamy na następne spotkanie! Zostajemy w Nowym Jorku, tym razem z Henry Jamesem.

25 SPOTKANIE BKK -26.02.2013 R.
54

Serdecznie zapraszamy na dwudzieste piąte spotkanie Białołęckiego Klubu Książkiktóre odbędzie się 26.02.2013 roku (wtorek) o godz. 19.00 w Czytelni Naukowej. W lutym bohaterem spotkania będzie Don De Lillo, określany mianem najbardziej nowatorskiego i prowokującego współczesnego pisarza amerykańskiego i jego "Cosmopolis", głośne ze względu na niedawną adaptację filmową.
Zapowiada się ciekawa dyskusja!
Serdecznie zapraszamy!
Opis książki:


Pewnego kwietniowego dnia 2000 roku Eric Packer, 28-letni nowojorski miliarder, wstaje po nieprzespanej nocy w swym 48-pokojowym apartamencie na szczycie 89-piętrowego drapacza chmur przy Pierwszej Alei i postanawia udać się do fryzjera na końcu Czterdziestej Siódmej Ulicy. W imponującej limuzynie Packer przedziera się przez Manhattan, zablokowany z powodu prezydenckiej wizyty. Otoczony monitorami, śledzi kurs jena, od którego zależy stan jego finansów, spogląda na nowojorskie ulice, a także spostrzega, że ekran kamery w samochodzie pokazuje jego ruchy i gesty o kilka sekund wcześniej, niż Packer wykonuje je w rzeczywistości. Podróż przez Manhattan przedłuża się w nieskończoność, wypełniając cały dzień Erica Packera.

RELACJA Z 24 SPOTKANIA BKK
53

           Białołęcki Klub Książki rok 2013 rozpoczął odważnie i z rozmachem. Rozmawialiśmy o książce Charlotte Roche "Modlitwy waginy". Charlotte Roche jest określana pierwszą skandalistką w Niemczech, po wydaniu pierwszej powieści "Wilgotne miejsca" została porfnografką i grafomanką. Z drugiej strony jednak pojawiały się głosy o odwadze mówienia o tematach tabu i potrzebie poruszania takich problemów. Postanowiliśmy sprawdzić na własnej skórze, o co tak naprawdę chodzi z Charlotte Roche.

Przede wszystkim "Modlitwy waginy" to nauczka dla tych, którzy oceniają książki po okładce i recenzjach. Przy "Modlitwach waginy" to się zupełnie nie sprawdza. Większość naszych Klubowiczów powiedziało, że z własnej woli raczej by po tę książkę nie sięgnęli. Ale gdy byli "zobowiązani" przeczytać ją na klub - zrobili to - i ani jedna osoba nie żałowała. Powiem więcej - "Modlitwy waginy" to chyba pierwsza książka, która podobała się wszystkim Klubowiczom. Wszystkim.

Charlotte Roche opowiada o życiu Elizabeth, kobiety po przejściach. Elizabeth zmaga się przez całe swoje dotychczasowe życie z wielką traumą. W wypadku samochodowym zginęli jej bracia, a matka doznała ciężkich obrażeń. Jakby tego było mało wszyscy jechali na jej wymarzony ślub, który nie odbył się z oczywistych względów. Elizabeth od wielu lat uczęszcza na terapię,dzięki której jest w stanie funkcjonować. Do tego dopiero po wielu odbytych sesjach przyznaje się, że była molestowana w dzieciństwie przez swojego wujka. Poznajemy ją jako kobietę, która ma dziecko, męża i dość odważne upodobania seksualne. Dlaczego odważne? Myślę, że nie każda żona "czynnie" towarzyszy swojemu mężowi w domu publicznym. Ale nas odbiorców książki wcale to nie gorszy, ponieważ wiemy, że jest to lek bez którego Elizabeth przestałaby oddychać.

"Modlitwy waginy" to trudna i smutna książka. Warto ją przeczytać. Warto sięgnąć po nią, by wyrobić sobie własne zdanie i sprawdzić na własnej skórze, jak bardzo nie należy sugerować się okładką i recenzjami. Oczywiście, na pewno nie jest to książka dla wszystkich, nie każdemu musi się podobać i nie każdy musi się nią zachwycać. Ale która książka jest? Jeśli macie odwagę, przeczytajcie "Modlitwy waginy" i sprawdźcie, czy dostrzeżecie coś więcej poza pierwszoplanowymi oczywistościami.


24 SPOTKANIE BKK -29.01.2013 R.
52

Serdecznie zapraszamy na dwudzieste czwarte w ogóle, a pierwsze w 2013 roku spotkanie Białołęckiego Klubu Książki. Odbędzie się ono 29.01.2013 roku (wtorek) o godz. 19.00 w Czytelni Naukowej nr XX. Początek roku rozpoczniemy mocno i odważnie, bo lekturą "Modlitwy waginy" Charlotte Roche.
Serdecznie zapraszamy!
O książce:


Bohaterką "Modlitw waginy" jest Elizabeth, trzydziestotrzyletnia żona, matka i pani domu. Obsesyjnie dąży do perfekcji we wszystkim, co robi. Jako gorąca zwolenniczka ekologii oszczędza energię, śpiąc miesiącami w przepoconej i lepiącej się od spermy pościeli. Jest wegetarianką fanatycznie dbającą o zdrową dietę. Kupuje wyłącznie produkty organiczne. Wypróbowuje na dziecku porady z książki o wychowaniu antyautorytarnym. Ideał kobiety nowoczesnej, lansowany przez kolorowe pisma, ukazany tu został w krzywym zwierciadle. Ale widać też rysy. Elizabeth spiera się w duchu z feministkami o prawo do ulegania zachciankom mężczyzny. Chorobliwie bojąc się opuszczenia, spełnia wszystkie fantazje erotyczne męża. Stara się stworzyć bezpieczny, tradycyjny dom, jakiego nie zapewniła jej stale zmieniająca partnerów matka. Od wielu lat korzysta też z usług psychoterapeutki, by poradzić sobie z codziennym życiem, lękiem i trudnymi wspomnieniami.

RELACJA Z 23 SPOTKANIA BKK
51

           W dniu 12 grudnia 2012 roku odbyło się wyjątkowe spotkanie Białołęckiego Klubu Książki. Wzięliśmy udział w Pierwszej Ogólnopolskiej Dyskusji Literackiej Dyskusyjnych Klubów Książki. Akcja zorganizowana przez Instytut Książki oraz Wydawnictwo Znak spotkała się z ciepłym przyjęciem ze strony Klubów. Pomysł, że tego samego dnia, o tej samej godzinie Kluby będą rozmawiać o takiej samej książce jest rewelacyjny i pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że zostanie powtórzony za rok.

Polscy Klubowicze rozmawiali o najnowszej, głośnej książce J.K. Rowling "Trafny wybór". Sytuacji tej nie można skomentować inaczej, jak tylko, że był to trafny wybór. Autorka, która kojarzy się tylko (albo aż) z serią książek dla dzieci o Harrym Potterze postanowiła się zmierzyć z powieścią dla dorosłych. Recenzje krytyków i zdania czytelników są podzielone, a co na powieść powiedzieli nasi Klubowicze?

Przede wszystkim wszyscy cieszyliśmy się, że mogliśmy przeczytać "Trafny wybór". Książka sprawdziła się jako dobra lektura. Nie jest to może literackie arcydzieło, ale też przecież nikt tego od książki nie wymaga. Jest napisana bardzo dobrze, wciąga czytelnika już od pierwszych stron. Bohaterowie są bardzo dobrze skonstruowani. Przy takiej ilości bohaterów istnieje wiele pułapek, czyhających na autora. Można bardzo łatwo popaść w przesadę, w nadmierność szczegółów, w chaos. Można stworzyć papierowych bohaterów, których jest wprawdzie dużo, ale nie reprezentują sobą nic ciekawego. A nawet jeśli, to tylko powierzchownie. Natomiast Rowling stworzyła bohaterów ciekawych, z tętniącymi życiorysami, z problemami, które nie wydają się wydumane i sztuczne. Mimo nagromadzenia nieszczęść, dramatów, patologii i niepowodzeń, bohaterowie zachowują autentyczność. Choć faktycznie, główny zarzut w stosunku do książki jest taki, że jest poruszonych zbyt wiele wątków ze zbyt różnych sfer. Nie wszyscy czytelnicy przebrnęli przez gęstość wątków. Podsumowując - Rowling miała dobry pomysł, zrealizowała go w sposób naprawdę przyzwoity. Powstała ciekawa książka, z którą warto się zapoznać - jednak w celu zapewnienia sobie rozrywki, a nie wyższych intelektualnych przeżyć.

Na koniec spotkania urządziliśmy sobie małą sesję zdjęciową na potrzeby konkursu. Efekty można obejrzeć na naszej stronie na Facebooku (link powyżej). Wydawnictwo Znak przygotowało również upominki dla Klubowiczów w postaci bonów na książki. Generalnie spotkanie było bardzo udane. Czekamy z niecierpliwością na II Ogólnopolską Dyskusję Literacką Dyskusyjnych Klubów Książki.


23 SPOTKANIE BKK - 12.12.2012 R.
50


RELACJA Z 22 SPOTKANIA BKK
49

           Na 22 spotkaniu rozmawialiśmy o książce "Dobre kobiety z Chin. Głosy z ukrycia" Xinran Xue. Autorka obecnie mieszka w Londynie, tam też wydała swoją książkę. W latach 1989-1997 prowadziła w Chinach bardzo popularną audycję radiową "Słowa na wieczornym wietrze". Audycja dawała ludziom możliwość anonimowego podzielenia się historiami swojego życia. Najczęściej były to kobiety i najczęściej opowiadały smutne historie. Te zebrane przez dziennikarkę historie chińskich kobiet robią piorunujące wrażenie. Nagromadzenie nieszczęść, patologii i dramatów ludzkich na dosyć niewielkiej ilości stron powoduje, że książka jest trudna w odbiorze. Z tego też powodu spotkała się z zarzutami eksponowania tylko negatywnych stron życia kobiet w Chinach czy też prób wzbudzenia w Czytelniku pustego i taniego współczucia. Trzeba jednak pamiętać, że czas Rewolucji Kulturalnej był dramatyczny, a obecność samych smutnych historii należy przyjąć z szacunkiem - wydaje się, że więcej ludzi ma do opowiedzenia właśnie takie historie.

           Książka bardzo podobała się Klubowiczom. Wzbudziła wiele kontrowersji i pytań o szczęście i pozycję kobiet, nie tylko w Chinach, ale na całym świecie. Trzy pytania, które padają w książce: Jaka jest filozofia kobiet? Czym jest dla kobiety szczęście? Co to znaczy być dobrą kobietą? pozostały nie rozstrzygnięte. Bo jak można oceniać kobiety z Wołania i uważać, że my mamy lepiej - one zapewne myślą zupełnie odwrotnie niż my. W tle zarysowały się również postaci męskie. Żarliwie dyskutowaliśmy, próbując znaleźć pozytywną postać męską. Padło kilka propozycji, ale żadnych z nich nie można było powiedzieć "stuprocentowy pozytywny charakter".

           Natomiast najbardziej zaskakującym wnioskiem z całej dyskusji było dotarcie do punktu, w którym stwierdziliśmy, że tak naprawdę, pomijając wszystkie oczywiste kulturowe różnice, to tak naprawdę bliżej nam do Chińczyków niż komukolwiek mogłoby się wydawać...


Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji!


22 SPOTKANIE BKK - 27.11.2012 R.
48

           Serdecznie zapraszamy na kolejne spotkanie Białołęckiego Klubu Książki. Odbędzie się ono 27.11.2012 r., o godz. 19.00 w Czytelni Naukowej nr XX. Tym razem przeniesiemy się do Chin i poznamy życie chińskich kobiet. Xinran Xue to radiowa dziennikarka, która pod wpływem swoich słuchaczy postanawia zbadać i prześledzić historię współczesnych kobiet w Chinach. "Dobre kobiety z Chin" to książka, która wzrusza, ale jednocześnie wstrząsa i zostawia czytelników z pytaniami bez odpowiedzi. Lektura warta uwagi!
Serdecznie zapraszamy!
O książce:
"Inspiracją do napisania Dobrych kobiet z Chin była dla Xue Xinran wypowiedź cudzoziemca, który zapytany, co wie na temat sytuacji kobiet w społeczeństwie chińskim, stwierdził, że panuje w nim równość. Autorka postanowiła pokazać, że Chiny to nie tylko herbata, jedwab i "rewolucja kulturalna". A poza znanymi faktami ze społecznego i politycznego życia tego kraju istnieją jeszcze sprawy nieopisane i nieznane, dotyczące życia rodzinnego i seksualnego. Książka Xinran jest wynikiem jej długoletniego doświadczenia reporterskiego oraz rozmów, które przeprowadziła z setkami kobiet. Autorka uważnie śledzi zmiany, jakie dokonały się w sytuacji Chinek na przestrzeni dziejów. Zestawia losy matek, córek i wnuczek. W przejmujący sposób kreśli sylwetkę samobójczyni pojmującej miłość jako "obrazę moralności", dziewczyny molestowanej przez ojca oraz tragedię młodych kobiet gwałconych przez hunwejbinów w ramach "szkolenia". W te wszystkie historie wplata osobisty wątek, opisując własne doświadczenia z pracy w rozgłośni państwowej. "

RELACJA Z 21 SPOTKANIA BKK 13.11.2012 R.
47

           13 listopada odbyło się 21 spotkanie Białołęckiego Klubu Książki. Świętowaliśmy na nim swoje drugie urodziny. Kolejny rok naszego istnienia tylko utwierdza nas w przekonaniu, że inicjatywa Klubów Książki jest fantastyczna i potrzebna. Cieszymy, że mogliśmy Was poznać, że spotykamy się co miesiąc, żeby rozmawiać o książkach. Na następny rok życzymy sobie, żeby cały czas otaczali tak inspirujący i ciekawi ludzie, książki i autorzy jak do tej pory :) Oczywiście był tort, z którego zdmuchnęliśmy świeczkę, a urodzinowe przenety dla każdego Klubowicza były możliwe dzięki uprzejmości Wypożyczalni nr 42. Dziękujemy Wam wszystkim!

           Motyw przewodni tym razem stanowiła książka Zadie Smith "O pięknie". Książka, która opowiada o przeplatających się losach dwóch rodzin ma wydźwięk prawie szekspirowski. Głowy obu rodzin nienawidzą się i rywalizują ze sobą na polu swojej naukowej działalności. Przez to wszyscy członkowie obu rodzin cierpią - z góry jest na nich narzucone odpowiednie zachowanie i oczekiwania. Ale książka tak naprawdę nie jest o tym. Ta "transatlantycka saga komiczna" jest bardzo dobrze napisana - każdy znajdzie tam wątek dla siebie, dla każdego ta książka może być o czymś innym. Może być o wielokulturowości; może być o więziach rodzinnych; może być o środowisku akademickim i o Remrandcie a może być o miłości, zdradzie i umiejętności wybaczania.

           Książka zakoczyła naszych Klubowiczów. Ci, którzy zawsze czytają, tym razem nie dali rady. Ci, których mogłaby znudzić, byli zadowoleni i przeczytali w całości. Takie sytuacje zawsze cieszą, bo widzimy, że literatura potrafi być zaskakująca i nieprzewidywalna. Głównym zarzutem w stronę książki było jej tempo. Zdecydowanie za wolne, zbyt statyczne, akcja zbyt długo się rozkręcająca. Mimo dobrych chęci Klubowiczów, niektórzynie dali rady. Mimo to mieli jak najbardziej pozytywne zdanie o książce. Bo o niej nie można mówić źle - jest dobrze napisana, ma dobrze zarysowanych boahterów, historia też jest w porządku. Tylko to tempo...

           I jak zawsze na koniec spotkania podzieliliśmy się ciekawymi książkami z ostatniego miesiąca. Lubimy te stosy książek przynoszone na spotkania. Ksiązki, które tym razem trafiły na stół to między innymi "Zmieniaki" Michaela Marshalla Smitha; "Fiasko" Lema; "Fizyka a wiara w Boga" Stephena M. Barr'a; zwycięzca tegorocznego Angelusa "Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki" Miljenka Jergovicia; czy powieść graficzna "Maus. Opowieść ocalałego" Arta Spiegelmana.


Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji!


21 SPOTKANIE BKK - 30.10.2012 R.
46

Serdecznie zapraszamy na październikowe spotkanie Białołęckiego Klubu Książki. Odbędzie się ono 30 października 2012 roku, o godz. 19.00, w Czytelni Naukowej Nr XX. Spotkanie będzie wyjątkowe z kilku powodów. Po pierwsze będziemy świeżo po spotkaniu z Markiem Krajewskim, więc emocje jeszcze nie zdążą opaść. Mamy nadzieję na podsumowania spotkania i wrażenia Klubowiczów. Po za tym to nasze drugie urodziny! Będzie tort i prezenty, a my postaramy się, żeby urodzinowa atmosfera unosiła się przez całe spotkanie!
Na spotkaniu tym razem będziemy rozmawiać o bestsellerowej książce Zadie Smith "O pięknie".
"Profesorów Belseya i Kippsa łączy zamiłowanie do piękna i podziw dla Rembrandta. Dzieli zaś stosunek do piękna i do Rembrandta, a to wystarczy, by zostali wrogami na śmierć i życie. Gdy Kippsowie przenoszą się za ocean i osiedlają w kampusie, gdzie mieszkają Belseyowie, losy ich rodzin splatają się w nieprzewidywalny sposób, a komplikacje mnożą się jak szalone. Zadie Smith opowiada historię dwóch rodzin, a przy tym z dystansem i humorem porusza najważniejsze tematy współczesności: zagadnienia tożsamości, rasy, globalizmu i fanatyzmu religijnego."


Zapowiada się ciekawa dyskusja, na którą serdecznie zapraszamy!

RELACJA Z 20-TEGO SPOTKANIA BKK
45

           Pierwsze spotkanie po wakacjach za nami. Nie mogliśmy się nagadać, wędrując po różnych tematach, nie tylko książkowych. Po sprawach organizacyjnych z radością przeszliśmy do chwalenia się, kto co przeczytał przez wakacje. Damian przyniósł ze sobą część książek, namawiając nas wszystkich do sięgnięcia po komiksy... Kto wie?

           W końcu dotarliśmy do bohaterki naszego spotkania czyli książki "Byle dalej czyli w 888 dni dookoła świata" Marty Owczarek i Bartka Skowrońskiego. Podczas spotkania w tle wyświetlana była prezentacja zdjęć Marty i Bartka z ich wyprawy - zdjęć pięknych, kolorowych i przedstawiających takie cuda świata, że raz po raz przerywaliśmy rozmowę, żeby skomentować, to co widzimy, albo po prostu wyrazić swój zachwyt. Książka zachwyciła nas swoją zewnętrzną forma. Sposób jej wydania jest naprawdę piękny - doskonały papier, piękne zdjęcia, okłada świetna, wszystko spójne, kolorowe i ciekawe. Treść dorównała wyglądowi, co przyznaliśmy zgodnie. Książka jest dobrze napisana, ciekawie i z humorem. Jedynym naszym zarzutem w stronę książki było to, że jest taka krótka. Z powodzeniem autorzy mogliby się pokusić o napisanie osobnego tomu dla każdego kontynentu, na jakim byli.

           Po lekturze pozostał niedosyt. Nasi Klubowicze są dociekliwi i prawdopodobnie w stu procentach zadowoliłby ich dokładny dziennik podróży, z dnia na dzień. Autorzy napisali bardzo ogólne wspomnienie z przygody, która trwała 888 dni, czyli około dwa i pół roku. Bardziej szczegółowo się nie dało, Autorzy pewnie też nie widzieli takiej potrzeby. Podsumowując - książka dobra, lekka i przyjemna, a jednocześnie dająca dużo wiedzy praktycznej w kwestii podróżowania. Polecamy serdecznie do przeczytania każdemu, kto wybiera się na podobny wyjazd. Ale również (a może przede wszystkim) tym, którzy do tej pory myśleli, że jest to niemożliwe, poza zasięgiem i nie dla niego. Książka pokazuje, że wystarczy chcieć, włożyć w to "chcenie" trochę wysiłku i można zrealizować swoje marzenia.

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji!

DWUDZIESTE SPOTKANIE BKK 25.09.2012 R.
44

            Serdecznie zapraszamy na pierwsze powakacyjne spotkanie Białołęckiego Klubu Książki . Odbędzie się ono 25 września 2012 roku, o godz. 19.00, w Czytelni Naukowej nr XX. Postanowiliśmy jeszcze na trochę zatrzymać wakacje i klimat letniej przygody. Książka "Byle dalej czyli w 888 dni dookoła świata" Marty Owczarek i Bartka Skowrońskiego wspaniale wpisuje się nasz zamysł. Bohaterowie i autorzy książki porzucili swoje dotychczasowe życie, by przez ponad dwa lata wędrować po całym świecie! Fascynująca historia, niezapomniane wrażenia, idealna przygoda na wrzesień!

Serdecznie zapraszamy!

O książce:

3 kontynenty, 24 kraje, 17 par zdartych klapek, 2 zaćmienia słońca i 2 złamane nogi Rzucili wszystko, by odbyć wyprawę życia...

Autorzy, para trzydziestolatków - adwokatka i menadżer - rzucili pracę, by przejechać świat. Odłożyli trochę pieniędzy, ale tylko trochę. Fundusze zdobywali, sprzedając po drodze kolejne środki transportu: Chiny przejechali rowerami elektrycznymi, Australię samochodem, Amerykę Południową na motocyklach… Niezapomniana opowieść o wojażach poza utartymi, turystycznymi szlakami, życiu wedle zwyczajów odwiedzanych krain i ekstremalnych wyzwaniach, za które czasem trzeba płacić wysoką cenę.

DZIEWIĘTNASTE SPOTKANIE BKK
43

           Serdecznie zapraszamy na ostatnie spotkanie Białołęckiego Klubu Książki przed wakacjami. Z tej okazji odbędzie się ono w formie hyde parku - każdy wylosował bądź wybrał sobie kraj, którego literaturę będzie przedstawiał. W ciągu 7 minut będzie trzeba przedstawić w sposób interesujący klasykę, przekrój przez całą literaturę, albo po prostu najnowszą książkę, którą się przeczytało i którą warto polecić.

           Spotkanie odbędzie się 26.06.2012 r. o godz. 19.00 w Czytelni Naukowej nr XX (ul. Van Gogha 1).
Serdecznie zapraszamy!

RELACJA Z 18-TEGO SPOTKANIA BKK
42

           Czerwcowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki przeniosło nas w gorące rejony Hawajów. Wszystko za sprawą książki "Spadkobiercy" Kaui Hart Hemmings. Ten debiut młodej pisarki zawładnął ostatnio wyobraźnią czytelników i kinomanów na całym świecie. My zastanawialiśmy się, czy rzeczywiście szum zrobiony wokół książki miał swoje literackie podstawy.

           Przede wszystkim rozmowa o "Spadkobiercach" była zaskakująco długa i burzliwa. Klubowicze raczej negatywnie byli nastawieni do tej lektury, z kilkoma jedynie wyjątkami (które dzielnie książki broniły). Myślałam, że temat szybko się skończy, a resztę wieczoru spędzimy na polecaniu sobie innych, ciekawych książek, których każdy z nas w zanadrzu ma na pęczki.

           Na początek zdecydowane stwierdzenie, że fabule nie mamy nic do zarzucenia. Historia, bohaterowie na poziomie pomysłu, czysta fabuła są całkiem niezłe. Jednak pisarce zabrakło czegoś - czy to warsztatu, czy to talentu - co spowodowałoby, że pomysł przerodziłby się w fascynującą i nie dającą się zapomnieć historię. Główne zarzuty padały w stronę konstrukcji głównego bohatera. Wydarzenia, które miały miejscu w jego życiu były dramatyczne i przenikające - po bohaterze natomiast tego zupełnie nie widać. A jeśli nie widać po postaci, czytelnik również się nie przejmie za bardzo. Hemmings próbowała napisać książkę z męskiego punktu widzenia. Dlatego głównym bohaterem, i jednocześnie narratorem jest mężczyzna. Ten fakt wywołał burzę, pojawiły się podzielone głosy. Z jednej strony fakt postrzegania rzeczywistości przez mężczyznę w sposób wybitnie niemęski doprowadził do zarzutów że autorka nie umie się zdecydować, czy narrator powinien być kobietą czy mężczyzną. Z drugiej strony - dostrzeżono w książce elementy, które wskazują na niższość kobiet i operowanie stereotypami. Podsumowano książkę jako autoportret tego, co w kobietach jest niedoceniane w Ameryce. Na ile jet to prawdziwe, nie wiemy. Jednak, żeby nie posuwać się tak daleko we wnioskach, na koniec zgodnie stwierdziliśmy, że autorka chciała zabłysnąć pisząc powieść z perspektywy innej płci, i tak do końca dobrze jej to nie wyszło. Po prostu.

           Zagadnieniem, które jest często poruszane przy "Spadkobiercach" jest problem cierpienia na Hawajach. Czy człowiek, doświadczający tragicznych wypadków w swoim życiu, odbiera je jako mnie tragiczne, bo mieszka na Hawajach? Moja, trochę kontrowersyjna odpowiedź brzmiała tak. Wydarzenia prze miejsce rozgrywania nie są mniej lub bardziej tragiczne - to człowiek może je inaczej odbierać. Tak jak my inaczej byśmy odebrali książkę Hemmings, gdyby te same postacie włożyła w tą samą fabułę, jednak miejsce akcji umieściłaby w deszczowym Londynie. Albo zimnej i ponurej Skandynawii. Wtedy może nie rozmawialibyśmy, że postacie są papierowe, nie umiejące przeżywać prawdziwych emocji, a wręcz przeciwnie - zachwycalibyśmy się kunsztem autorki... Cóż tego nigdy się nie dowiemy. Ale zarzut usprawiedliwiony o tyle, że umiejscowienie akcji na Hawajach w zasadzie nie ma uzasadnienia w książce. W trakcie rozmów padło słuszne sformułowanie, że tak naprawdę jest za mało Hawajów w Hawajach. Czytelnik czeka na więcej egzotyki, może nawet na jakieś voo doo, coś charakterystycznego tylko dla tego pięknego zakątka. A to, co dostaje, jak to sprytnie podsumowała nasza klubowiczka, to American Dream - Hawaiian Version.

           Oczywiście nie zabrakło miejsca na analizę relacji międzyludzkich, relacji rodzinnych. Ciężko podsumować jednoznacznie tę pozycję. Literacko na pewno wiele jej brakuje, i bliżej jest to tak zwanych "czytadeł" niż do literatury wybitnej. Ale! Sam fakt, że książka poruszyła w nas tyle emocji i spowodowała tak żywą dyskusję, była warta tego, aby ją przeczytać...

           Na zakończenie z przyjemnością podzieliliśmy się między sobą tym co czytamy i tym co polecamy. Jak zawsze, każdy miał wiele propozycji, pojawiło się wiele nowych, świetnych tytułów i po raz kolejny padło pytanie - jak my zdążymy to wszystko przeczytać!


Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji!

OSIEMNASTE SPOTKANIE BKK 29.05.2012
41

           Zapraszamy serdecznie na osiemnaste już spotkanie Białołęckiego Klub Książki.Odbędzie się ono 29.05.2012 roku (wtorek) o godz. 19.00 w Czytelni Naukowej. W maju podążamy filmowym tropem - będziemy rozmawiać o książce "Spadkobiercy" autorstwa hawajskiej pisarki Kaui Hart Hemmings. George Clooney na okładce, oskarowy scenariusz a może tematyka zwykłego życia, z problemami i dramatami - co sprawia, że warto sięgnąć po tę książkę? I czy warto? Na te i inne pytania będziemy szukać odpowiedzi 29 maja
Zapraszamy serdecznie!
O książce:
           Los zmienia życie rodziny Matta Kinga, spadkobiercy wielkiej fortuny na Hawajach. Kiedy po wypadku jego żona zapada w śpiączkę, musi nagle zająć się wychowaniem swoich córek. Zajęty do tej pory swoimi sprawami, Matt staje przed bardzo trudnym zadaniem. Siedemnastoletnia Alex odkrywa uroki bycia niegrzeczną dziewczynką, a dziesięcioletnia Scotty planuje pójść w ślady starszej siostry. Mało tego, znają sekret matki, którego odkrycie jeszcze bardziej skomplikuje życie Matta.
           Jak w rajskiej scenerii Hawajów - gdzie nawet w szpitalu można kupić pocztówki z surferami - przeżyć rodzinny dramat? Jak wyobrazić sobie popalającego trawkę chłopaka w roli zięcia? Jak zostać prawdziwym ojcem?

RELACJA Z 17-TEGO SPOTKANIA BKK
40

           Mamy już za sobą siedemnaste spotkanie Klubu Książki. Nie obyło się tym razem bez kontrowersji. Debiutancka powieść Kathryn Stockett "Służące" wzbudziła w nas mieszane uczucia związane z problemem rasizmu w Ameryce lat sześćdziesiątych, ale i obecnie na świecie. Zastanawialiśmy się nad problemem nierówności społecznych, które dotykają wielu ludzi obecnie bez względu na kolor skóry czy pochodzenie. Żeby wprowadzić klubowiczów w temat, przygotowałyśmy prezentację o historii niewolnictwa w Ameryce. Zdjęcia, daty, zwłaszcza te z XX wieku, w wielu miejscach wzbudziły nasze zdziwienie i zaskoczenie. Zainteresowanych odsyłam na nasz facebookowy profil , gdzie można prezentację obejrzeć w formacie PREZI.

           Książkę czyta się bardzo dobrze. Sprzyja temu sposób narracji. Autorka oddała głos trzem głównym bohaterkom powieści, które używając tradycyjnego języka oddały dokonale klimat tamtych czasów. Konstrukcja postaci w książce jest bardzo barwna, szczególnie wyraziste są Aibileen, Minny. Mieliśmy trochę wątpliwości jeżeli chodzi o postać Skeeter, czy aby na pewno przejmowała się losem służących, czy może chodziło jej tylko o karierę zawodową. Przecież narażała życie pomocy domowych. Te kwestię pozostawiamy otwartą, każdy kto czytał książkę pewnie ma swoje zdanie na ten temat.

           Wróćmy jeszcze do głównych bohaterk czyli służących. Przedstawione są one w bardzo dobrym świetle, jako osoby mądre, czułe i bardzo pracowite. "Białe panie" są ich przeciwieństwem. Traktowane są jako plastikowe lalki, które nic nie umieją robić i nie zajmują się swoimi dziećmi. Ten wizerunek został skrytykowany w Ameryce przez czarnoskóre feministki, które nie zgadzają sie z tym poglądem.

           Bez wątpienia książka zmusza do reflekcji i jednego bardzo ważnego wniosku - my ludzie mamy tendencję do wykorzystywania słabszych, innych od siebie.


Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji!

SIEDEMNASTE SPOTKANIE BKK 24.04.2012
39

           Zapraszamy serdecznie na siedemnaste spotkanie Białołęckiego Klub Książki,które odbędzie się 24. 04.2012 roku, o godzinie 19.00 w Czytelni Naukowej nr XX. Na spotkanie czytamy debiut Kathryn Stockett "Służące". O książce zrobiło się głośno ze względu na jej filmową adaptację i nagrodę Oskara, przyznaną dla odtwórczyni roli Minny. Przekonamy się, jak wyglądało życie w Ameryce lat sześćdziesiątych na południu, w najgorszym ze stanów - Missisipi. Temat segregacji rasowej to temat trudny, ale ważny. Spróbujemy się z nim zmierzyć.
Zapraszamy serdecznie!
Z okładki:
           Kathryn Stockett stworzyła trzy wspaniałe kobiece bohaterki. Odwaga i determinacja, z jaką podjęły się swojego zadania, zapoczątkowały nieodwracalną zmianę w ich własnym życiu oraz w życiu mieszkańców miasta.
           Choć akcja książki toczy się w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku na amerykańskim Południu, a temat segregacji rasowej wydaje się tu niezwykle istotny, jest to też zarazem ponadczasowa i uniwersalna opowieść o ograniczeniach, którym wszyscy podlegamy i które pragniemy znieść.
           Książka budzi wiele emocji - od łez do śmiechu, a lekturze towarzyszy wyzwalające uczucie, że jeśli tylko odrzucimy strach, zmiana na lepsze zawsze okazuje się możliwa.

RELACJA Z 16-TEGO SPOTKANIA BKK
38

           Ostatnie spotkanie Białołęckiego Klubu Książki odbyło się w trochę innej formie niż spotykamy się zazwyczaj. Po pierwsze - mieliśmy gościa. Po drugie - mieliśmy "stół wiejski", co było bezpośrednio związane z książką naszego gościa. Ale po kolei... Nasze zaproszenie na spotkanie przyjęła Pani Anna Kamińska, autorka (jak na razie) dwóch książek - "Miastowi. Slow food i aronia losu" oraz "Odnalezieni. Prawdziwe historie adoptowanych". Spotkanie było oparte głównie na książce "Miastowi", chociaż nie zabrakło pytań o "Odnalezionych". Wśród Klubowiczów znalazły się osoby, dla których wyjazd na wieś jest najgorszą z kar - a jednak słuchały z ciekawością, poddając się obrazowym i pełnym pasji opowieściom Pani Anny. Historie ludzi, którzy zdecydowali się porzucić miasta i przeprowadzić na wieś są inspirujące, czasami wzruszające, zabawne czy smutne, ale zawsze prawdziwe. Potrzeba dużej odwagi, żeby porzucić znane i wygodne życie. A życie na wsi nie jest wcale takie sielskie jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. To przede wszystkim ciężka praca, decyzje często okupione wyrzeczeniami, ale efekt - życie według siebie - jest tego warte. Pani Anna Kamińska opowiedziała nam o swoich przygodach podczas zbierania materiałów; o tym jak wyglądały spotkania z bohaterami książki, pokazała na prezentacji zdjęcia opisywanych miejsc. Nie zabrakło również pytań o stronę techniczną - w jaki sposób rozmawia się z różnymi ludźmi; czy każdy chętnie od razu opowiada swoją historię; o wyczucie i empatię, którymi trzeba się wykazać.

           Razem z Magdą, specjalnie na spotkanie, zrobiłyśmy zakupy w sklepie Pana Jacka Górskiego, jednego z bohaterów książki. Chciałyśmy koniecznie poczęstować Klubowiczów słynnym chlebem Petera Stratenwertha, wypiekanym w tradycyjnym opalanym drewnem piecu z cegły szamotowej w gospodarstwie ekologicznym w Grzybowie. Niestety nie zdążył dojechać, ale nic straconego, gdyż Sudawia posiada olbrzymi wybór pysznego pieczywa. A sądząc po tempie w jakim zniknęło ono ze stołu, trafiłyśmy dobrze...


Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji!

SPOTKANIE AUTORSKIE Z ANNĄ KAMIŃSKĄ
37

           Biblioteka Publiczna w Dzielnicy Białołęka m.st. Warszawy, Białołęcki Klub Książki wraz z Dyskusyjnymi Klubami Książki zapraszają wszystkich mieszkańców Białołęki i nie tylko, na wieczór autorski z Panią Anną Kamińską, autorką książek "Miastowi. Slow Food i aronia losu" i "Odnalezieni. Prawdziwe historie adoptowanych".
           Spotkanie odbędzie się 27 marca 2012 roku (wtorek), w Czytelni Naukowej nr XX (ul. Van Gogha 1) o godzinie 19:00. Autorka w prezentacji multimedialnej opowie nam o swojej najnowszej książce "Miastowi. Slow Food i aronia losu". Przedstawia w niej losy 21 bohaterów, którzy wybrali życie na wsi zamiast w mieście, realizując swoje marzenia. Na spotkaniu będzie możliwość nabycia książek autorki.
Serdecznie zapraszamy!
Anna Kamińska - (ur. 1980 r. w Żyrardowie), pracowała jako reporterka radiowa, dziennikarka researcherka, obecnie jako scenarzysta i wydawca programów w POLSAT Cafe. Publikuje w Wysokich Obcasach (Gazeta Wyborcza) oraz magazynach: Malemen i Zwierciadło. Ma na swoim koncie książkę "Odnalezieni. Prawdziwe historie adoptowanych", wydaną w 2010 r. W swoich tekstach (wywiady i reportaże) porusza tematykę kobiecą i społeczną. Pracując nad książką "Miastowi" kupiła starego jeepa, przeszła na dietę wegetariańską i wyrzuciła z domu telewizor. Więcej na stronie internetowej annakaminska.pl


Zapraszamy!

RELACJA Z 15-TEGO SPOTKANIA BKK
36

           Każde kolejne spotkanie Klubu Książki jest wyjątkowe z jakiegoś powodu. To lutowe było takie ze względu na formę, jaką obraliśmy w tym miesiącu. Nie wybraliśmy jednej książki, którą każdy miał przeczytać. Każdy wybrał sobie jeden tytuł z tych, które przygotowałyśmy, albo przyniósł ze sobą własny (jeden lub kilka) i opowiadał o nim. Naturalnie wzbudziło to wiele emocji gdyż chcemy przecież mówić o książkach, które w jakiś sposób nas poruszają. Każdy miał swoje "pięć minut", które często przeradzało się w dłuższą wspólną dyskusję. Tak było między innymi z "Metrem 2033" Dmitrija Głuchowskiego. Zadanie przeczytania tej książki miała Pani Agnieszka. Jej opowieść o przeżyciach spowodowanych przez książkę była niezwykła, spowodowała, że "Metro 2033" krążyło z rąk do rąk i zapadło mi najbardziej w pamięć. Spowodowało też najwięcej wymiany zdań, ale to może dlatego, że było najwięcej czasu.

           Podczas całego wieczoru padło mnóstwo interesujących tytułów. Pani Ilona przeczytała "Miastowi. Slow food i aronia losu" - książkę, o której będzie głośno za miesiąc, gdyż będziemy gościć jej autorkę w BKK! Przy okazji "Mój chłopiec, motor i ja" Haliny Korolec-Bujakowskiej nie obyło się bez wspomnień ostatniego spotkania autorskiego, właśnie z panem Łukaszem Wierzbickim. Damian z kolei zaprezentował część nowości Michela Houellebecqa "Mapa i terytorium", reszta musi poczekać na doczytanie. Za to dołączył się do dyskusji o "Metrze 2033" i opowiedział jeszcze o "Dziewczynce z zielonym sweterku "Krystyny Chiger i Daniela Paisnera. Ciekawą pozycją wydaje się również po jego prezentacji książka Huberta Klimko-Dobrzanieckiego "Bornholm, Bornholm", która jest opowieścią, przedstawioną z męskiego punktu widzenia o żonie i matce. Pani Maria z kolei wywołała u nas szok i zdziwienie autentyczną historią życia dziennikarki Jeannette Walls "Szklany zamek". A wśród lektur, które poruszają, są bolesne i niewygodne, zapadające głęboko w pamięć polecała twórczość Majgull Axelsson, a zwłaszcza książkę "Kwietniowa Czarownica". Tak samo mocną książkę wybrał pan Tomek - "Insekt" Claire Castillon, chociaż osoby, które czytały już tę pozycję wcześniej, chętnie podjęły dyskusję na temat, czy książka jest faktycznie warta takich emocji. Kolejną ciekawą pozycją, którą przyniósł był "Mikołajek w szkole PRL" - opowieść o polskim Mikołajku, napisana przez Marynę Miklaszewską i Masława, z którą każdy dorosły czytelnik powinien się zapoznać. Olbrzymie wrażenie za każdym razem robi na nas Pani Grażyna szybkością czytania i ilością przeczytanych książek. Od nas miesiąc temu, Pani Grażyna wybrała sobie cztery pozycje. Ciężko było je omówić szczegółowo, było to jedynie kilka zdań na temat każdej, ale kto wie, może kiedyś wrócimy do jakiejś książki, już razem. Pani Grażyna mówiła o "Miedziance. Historii znikania" Filipa Springera, o biografii Janusza Korczaka, o Krzywickiej w książce "Długie życia gorszycielki" Agaty Tuszyńskiej oraz o zbiorze opowiadań Janusza Głowackiego "Sonia, która chciała za dużo"...
My natomiast miałyśmy do przedstawienia "Korekty" Franzena i "Lalki w ogniu" Pauliny Wilk.

           Tak to wyglądało oficjalnie. Okazało się, że taki hyde park jest świetną okazją do spontanicznej wymiany myśli wszelakich. Rozmowy nie dotyczyły tylko tych wybranych książek, a umiejętności przechodzenia z jednego tematu w drugi wprawiały nas coraz to w zdumienie. Pozytywne oczywiście. Oczywiście, poświęcenie całego spotkania na jedną książkę jest równie ważne, gdyż wtedy można poznać ją dokładnie z różnych stron, zapoznać się z autorem itd. Ale taka forma również nam się spodobała i na pewno będziemy ją powtarzać!


Do zobaczenia za miesiąc!

PIĘTNASTE SPOTKANIE BKK 31.01.2012
35

           Zapraszamy serdecznie na piętnaste już spotkanie Białołęckiego Klubu Książki. Odbędzie się ono 28.02.2012 roku (wtorek) o godz. 19.00 w Czytelni Naukowej. Spotkanie będzie wyjątkowe, bo tym razem nie mamy jednego tytułu do omówienia. Miesiąc temu każdy z Klubowiczów wybrał sobie jeden tytuł, o którym nam opowie na spotkaniu. Tym samym będziemy rozmawiać o kilku książkach, wzajemnie się zachęcać albo przestrzegać przed daną lekturą.



Zapraszamy!

RELACJA Z 14-TEGO SPOTKANIA BKK 31.01.2012
34

           Czternaste spotkanie było poświęcone książce Chucka Palahniuka "Podziemny Krąg". Postać samego autora jest fascynująca i warto było poświęcić mu kilka słów i slajdów. "Podziemny Krąg" stał się popularny po powstaniu filmu "Fight Club" w 1999 roku, z głównymi rolami Brada Pitta i Edwarda Nortona. Wątpię, czy po tym filmie ktoś wyobraża sobie inaczej głównego bohatera powieści czy Tylera Durdena niż aktorzy, którzy ich grali. Ciężko nam też było oddzielić książkę od filmu - w tym przypadku obie te formy uzupełniają się wzajemnie i stanowią całość.

           Zdania co do książki były bardzo podzielone. Z jednej strony nie sposób odmówić książce tego, że jest traktowana jako manifest przeciwko społeczeństwu konsumpcyjnemu. Najważniejszym symbolem dla Magdy były na przykład woreczki tłuszczu przechowywane w lodówce. Tłuszcz jest symbolem bogactwa współczesnego społeczeństwa.

           Ale z drugiej strony większość Klubowiczów zadawała sobie pytanie "po co ktoś chciał napisać taką książkę?". Taką, w sensie promującą przemoc, agresywną, męską, brutalną. Niebezpieczną dla młodych ludzi, którzy łatwo dostają się pod czyjś wpływ. Książka faktycznie, na pierwszy rzut oka jest "dziwna" - krótkie, urywane zdania, chaos, pozorny brak linearnej fabuły, ciężko jest się połapać co jest rzeczywistością, a co fikcją.

           Co ciekawe, wszyscy byliśmy zgodni, że istnienie takich klubów walki jest zbędne, bo przecież normalny człowiek umie się kontrolować. Ale od słowa do słowa, w żartach wyszło na jaw, że każdy potrzebuje odstresowania się od pracy, problemów - a czy o będzie czytanie książki, bieganie czy boks to już jest indywidualna sprawa.

           Podsumowując, bunt bohatera z "Podziemnym kręgu" jest nieco niezrozumiały, trochę na wyrost, trochę bez powodu. A już na pewno forma tego buntu taka jest. Obraz rzeczywistości jest przerysowany, ale być może taki musi być, by dotarły do nas pewne rzeczy. Książka wzbudziła wiele emocji, ale raczej nie zachęciła do zapoznania się zresztą twórczości autora.



CZTERNASTE SPOTKANIE BKK 31.01.2012
33

           Serdecznie zapraszamy na czternaste spotkanie. Białołęckiego Klubu Książki które odbędzie się 31.01.2012 roku (wtorek) o godz. 19.00 w Czytelni Naukowej. Spotkania Klubu w Nowym Roku otworzy Chuck Palahniuk i jego "Fight club"


Zapraszamy!



Opis książki:

Chaos - odpowiedź zawiedzionego konsumpcjonisty.

           Być czy mieć? Słynne pytanie pokolenia stanu wojennego daje się sparafrazować także jako dylemat: czy można mieć i jednocześnie w pełni żyć. Czy pogoń za następnym meblem z Ikei czy kolejny dzień w pracy wypełniony rutynowymi zajęciami przybliża nas do celu? A odwrotnie, czy tracąc wszystko materialne w zamian zyskamy to duchowe?

           Świat się zdegenerował. Przestały w nim obowiązywać jakiekolwiek sensowne wartości. Najlepszym sposobem zmiany sytuacji jest zastąpienie niedoskonałego porządku chaosem. Destrukcji i zniszczeniu musi zostać poddane wszystko, co jeszcze się liczy: przyjaźń, piękno, szacunek dla ludzi i ich pracy. Dlatego w każdym większym mieście powstają kluby walki, dlatego najbardziej okaleczeni wychodzą z walki mężczyźni o urodzie Adonisa, dlatego najzacieklej walczy się z najbliższymi, dlatego kluby walki stają się organizacjami terrorystycznymi.

           Kto sieje wiatr, zbiera burzę...


RELACJA Z 13-TEGO SPOTKANIA BKK 20.12.2011
32

           Ignacy Karpowicz to autor, który zdobył drugie miejsce w plebiscycie Gazety Wyborczej na pisarza, który zdobędzie literacką Nagrodę Nobla w 2040 roku. Czy słusznie, mogliśmy przekonać się na grudniowym spotkaniu Klubu. Na warsztat wzięliśmy jego drugą książkę "Cud". Fabuła jest zaskakująca - zaczyna się od tego że ona zakochuje się w nim. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że on nie żyje. Początkowa sytuacja jest punktem wyjścia do dalszych perypetii bohaterów, które zadziwiają nas z każdą stroną coraz bardziej. To dobrze napisana książka, która powinna śmieszyć bo przecież ma wiele zabawnych momentów. Już na samym początku zapowiada nam się niezła komedia kiedy okazuje się, że główny bohater to nieboszczyk. Ale książka mimo swojej zabawnej otoczki powoduje wielokrotnie głębokie przemyślenia. Sposób narracji czasem jest męczący, ale jest to też znak szczególny Ignacego Karpowicza.

           No i na zakończenie motto które może stać się myślą przewodnią dla niektórych czytelników: "Truizmy rodzą się jak gwiazdy, choć może nie zapadają się w sobie pod ciężarem wstydu. Oto jeden z nich: na wszystko przychodzi czas. Na pytania, na odpowiedzi, na wątpliwości i zrozumienie. Oto drugi z nich: żeby dokądkolwiek dojść, należy wyjść."

           Książka wzbudziła wiele emocji. Fragmentami dobrze się ją czytało, fragmentami gorzej, ale jako całość stanowi spójne dzieło autora. Podziwiamy wyobraźnię Karpowicza, który potrafił stworzyć świat normalny, nam znany, a jednocześnie zbudować go z elementów, których nie powstydziłaby się najlepsza opowieść z gatunku fantastyki. Polecamy również ostatnią powieść autora "Balladyny i romanse". W kolejnych książkach widać rozwój Karpowicza jako pisarza, każda kolejna jest lepsza od poprzedniej. Naprawdę warto śledzić działalność pisarską tego autora. Może nas jeszcze nie raz zaskoczyć.


TRZYNASTE SPOTKANIE BKK – 20.12.2011
31

           Serdecznie zapraszamy na trzynaste spotkanie Białołęckiego Klubu Książki które odbędzie się 20.12.2011 roku (wtorek) o godz. 19.00 w Czytelni Naukowej. Świąteczne spotkanie będzie poświęcone polskiemu autorowi, Ignacemu Karpowiczowi, a książką na której się skupimy będzie "Cud".


Zapraszamy!



Opis książki:
            To nietypowa historia miłosna: jej bohaterami są mężczyzna lat dwadzieścia sześć i kobieta lat trzydzieści kilka - on jest martwy, ona żywa.
           Tytułowy cud polega na tym, że główny bohater, który ginie w trzecim zdaniu książki, zachowuje właściwą temperaturę. A w zasadzie zachowuje temperaturę dla nieboszczyka bardzo niewłaściwą, bo koło 37 stopni Celsjusza. Powiedzenie "zakochać się w niewłaściwej osobie" ma w przypadku Anny dosłowne znaczenie: "Cud" to historia miłosna trupa i anioła, ofiary wypadku i młodej lekarki.
           Absurdalne? Tak, ale w najlepszym stylu. Niepokojące? A jakże, ale prześmieszne. Straszne? Ma się rozumieć, jednak dowcipne i intrygujące. Historia miłości pielęgniarki do przypadkowo napotkanego nieboszczyka, który w dodatku nie chce ostygnąć. Cóż za (gorący) pomysł! No i trzeba przyznać - dobrze zrealizowany. Bo przecież mogłoby być melodramatycznie i patetycznie, mogło być o śmierci i niespełnieniu. A tak - Topor by się uśmiał! "Romeo ginie, Julia żyje. Czy tak mógłby wyglądać początek wielkiej miłości? Dlaczego nie. Cuda się zdarzają, jeśli nie za życia, to po śmierci".

RELACJA Z 12-TEGO SPOTKANIA BKK 29.11.2011
30

           W październiku minął rok od kiedy się spotykamy. Oczywiście uczciliśmy tę okazję tortem i jedną świeczką. Mamy nadzieję, że nasze spotkania dalej będą odbywać się w tak fantastycznej atmosferze, jak do tej pory. Dziękujemy i serdecznie zapraszamy na kolejne spotkania, stałych i jak i nowych Klubowiczów!
           Nasze dwunaste spotkanie przypadło w wieczór andrzejkowy. Z tej okazji pierwszą atrakcją wieczoru były ciasteczka z wróżbami. Nie laliśmy tylko wosku, ale na to przyjdzie czas w przyszłym roku. Szybko przeszliśmy do rozmowy o książkach, a to za sprawą naszych gości. Ewa Lipińska i Klementyna Dec, dziewczyny, które tłumaczą bloga Gaimana na polski (http://neilgaiman-pl.blogspot.com/) wpadły na nasze spotkanie, żeby opowiedzieć nam o autorze, jego książkach i innych ciekawych działaniach.
           Przede wszystkim cenne było to, że Klubowicze do końca nie byli przekonani do fantastyki, książka również nie zachwyciła ich bezwarunkowo. Jednak w trakcie rozwoju dyskusji, niechęć zaczęła topnieć, by zostać zastąpiona przynajmniej umiarkowanym zainteresowaniem. Gaiman, jak to Ewa i Klementyna udowodniły, to postać fascynująca; tak samo jak fascynujący jest świat który tworzy w swoich książkach. Na rozpoczęcie przygody z Gaimanem wprawdzie najbardziej polecały "Amerykańskich bogów", ale "Chłopaki Anansiego" też nie okazały się takim złym wyborem. Dla tych osób, które nie przepadają za fantasy książki Gaimana ułatwiają zapoznanie się z tym gatunkiem.
           "Chłopaki Anansiego" Gaimana wbrew pozorom mówią wiele o człowieku i o jego drugiej naturze. Każdy z nas ma w sobie flegmatycznego Grubego Charliego i przebojowego Spidera. To sytuacje życiowe wyzwalają w nas drugie oblicze.
           Na pewno polecamy zapoznanie się z osobą Gaimana nawet tym, którzy nie przepadają za fantastyką. Jest on bardzo wszechstronnym autorem, zarówno jeśli chodzi o treść jak i formę - każdy znajdzie coś dla siebie.

DWUNASTE SPOTKANIE BKK – 29.11.2011
29

           Serdecznie zapraszamy na dwunaste spotkanie Białołęckiego Klubu Książki które odbędzie się 29.11.2011 roku (wtorek) o godz. 19.00 w Czytelni Naukowej . Przyszedł czas na fantastykę - zapozna nas z nią i wprowadzi w gatunek Neil Gaiman i jego książka "Chłopaki Anansiego".


Serdecznie zapraszamy!



Opis książki:
"Bóg nie żyje. Poznajcie jego dzieci. Mitologia dla czasów współczesnych. Bezczelnie śmiała i oryginalna nowa powieść, traktująca o mrocznym proroctwie, dysfunkcjonalnych rodzinach i tajemniczych podstępach (oraz o pewnej limonce). Chłopaki Anansiego to najnowsze dzieło literackiego maga Neila Gaimana, ulubieńca popkultury. W Chłopakach Anansiego autor powraca do mitycznych krain, opisanych jakże błyskotliwie w bestsellerowych Amerykańskich bogach. Czytelnicy z Ameryki i całego świata po raz pierwszy poznali pana Nancy'ego (Anansiego), pajęczego boga, własnie w Amerykańskich bogach. Chłopaki Anansiego to historia o jego dwóch synach, Grubym Charliem i Spiderze. Gdy ojciec Grubego Charliego raz nadał czemuś nazwę, przyczepiała się na dobre. Na przykład kiedy nazwał Grubego Charliego "Grubym Charliem". Nawet teraz, w dwadzieścia lat później, Gruby Charlie nie może uwolnić się od tego przydomku, krępującego prezentu od ojca - który tymczasem pada martwy podczas występu karaoke i rujnuje Grubemu Charliemu życie. Pan Nancy pozostawił Grubemu Charliemu w spadku różne rzeczy. A wśród nich wysokiego, przystojnego nieznajomego, który zjawia się pewnego dnia przed drzwiami i twierdzi, że jest jego utraconym bratem. Bratem tak różnym od Grubego Charliego, jak noc różni się od dnia, bratem, który zamierza pokazać Charliemu, jak się wyluzować i zabawić... tak jak kiedyś ojciec. I nagle życie Grubego Charliego staje się aż nazbyt interesujące. Bo widzicie, jego ojciec nie był takim zwykłym ojcem, lecz Anansim, bogiem-oszustem. Anansim, buntowniczym duchem, zmieniającym porządek świata, tworzącym bogactwa z niczego i płatającym figle diabłu. Niektórzy twierdzili, że potrafił oszukać nawet Śmierć. Sam Gaiman pisze o swojej wykraczającej poza granice gatunków książce: "To zabawna i straszna historia, nie będąca do końca thrillerem, i nie do końca horrorem, nie pasująca też do szufladki opowieści o duchach (choć występuje w niej co najmniej jeden duch) ani komedii romantycznej (mimo że pojawia się w niej kilka romansów, i z pewnością jest komedią, no, prócz tych strasznych kawałków). Jeśli musicie ją jakoś zaklasyfikować, to jako magiczno-komiczno-rodzinno-obyczajowy-horroro-thrillero-romans-z duchami, choć w ten sposób pominiecie elementy detektywistyczne i kawałki o jedzeniu." (Nie zapominajmy, że pojawia się w niej bardzo interesująca limonka.) Chłopaki Anansiego to szalona przygoda, popis biegłości literackiej i urocza, zwariowana farsa, opowiadająca o tym, skąd pochodza bogowie - i jak przeżyć we własnej rodzinie. "

RELACJA Z 11-TEGO SPOTKANIA BKK 25.10.2011
28

           W październiku minął rok od kiedy się spotykamy. Oczywiście uczciliśmy tę okazję tortem i jedną świeczką. Mamy nadzieję, że nasze spotkania dalej będą odbywać się w tak fantastycznej atmosferze, jak do tej pory. Dziękujemy i serdecznie zapraszamy na kolejne spotkania, stałych i jak i nowych Klubowiczów!
           Książką, która przypadła na urodzinowe spotkanie był "Chłopiec w pasiastej piżamie". Autorem jest John Boyne. Książka, ze względu na tematykę i na sposób przedstawienia rzeczywistości wzbudziła wiele kontrowersji wśród nas.
           Argumenty na "tak" za książką brzmiały następująco. Po pierwsze książka pokazuje, że wszyscy ludzie są tacy sami - nieważna jest narodowość, stopień czy wykonywana praca. Jeżeli dotyka nas osobiste nieszczęście, wszyscy reagujemy tak samo, wszystkich nas dotyka ono mocno i boleśnie. Ojciec Bruna, reprezentant całej klasy społecznej, okazuje się koniec końców po prostu ojcem, który stracił swoje dziecko. Mimo wszystko książka przybliża historię, pokazuje jak działa cała machina, gdzie jednostka się nie liczy. Książka wzbudza dużo emocji. Jest to jeden z niewielu przykładów postrzegania wojny oczami dziecka. I być może dlatego książka wzbudziła ogromne zainteresowanie na świecie i stała się takim bestsellerem. Według nas, nie do końca słusznie, gdyż głosów na "nie" było zdecydowanie więcej niż tych pierwszych.
           Przedstawianie Holokaustu w taki sposób, w jaki zrobił to Boyne spłaszcza te wydarzenia i umniejsza ich wagę. Nie chodzi o to, że nie da się napisać książki dla dzieci o wojnie. Padły przykłady takich książek - między innymi świetna książka Tomi Ungerera - "Otto. Autobiografia pluszowego misia". U Boyne'a zawiodła trochę konstrukcja postaci, a zwłaszcza głównego bohatera. Bruno wydaje się nieautentyczny w swoim zachowaniu. Nie jest empatyczny, nie zauważa rzeczy oczywistych, a jeśli nawet zauważa, to ich nie pojmuje. I nie jest żadnym argumentem, że to przecież tylko dziecko. Wbrew pozorom, to właśnie dzieci są najbardziej empatyczne, to one zauważają najwięcej, mają w sobie najwięcej emocji. My dorośli, moglibyśmy się od dzieci wiele nauczyć. Natomiast Bruno jest współczesnym dzieckiem. Dzieckiem, które jest znieczulone, które obserwuje, przyjmuje do wiadomości i to wszystko. Patrząc na taką postać jak Bruno, przez pryzmat tamtych czasów, dochodzimy do wniosku, że jednak postać się nie broni.
           Poprowadzenie fabuły w książce powoduje, że całe nasze współczucie, cała nasza uwaga koncentruje się na Brunie. Cała reszta jest tylko dodatkiem, tłem do tragedii małego chłopca. Tragedii, którą zresztą poznajemy na ostatnich stronach książki. A co z resztą? Co z ludźmi, którzy są cały czas w obozie? Co ze Szmulem? Powstaje pytanie - jak ta opowieść ma szczerze pokazywać wydarzenia, skoro zmienia ich skalę i manipuluje uczuciami?

JENDENASTE SPOTKANIE BKK - 25.10.2011 R.
27

           Serdecznie zapraszamy na kolejne spotkanie Białołęckiego Klubu Książki które odbędzie się 25 października 2011 roku (wtorek), o godz. 19.00 w Czytelni Naukowej nr XX. Będziemy rozmawiać o "Chłopcu w pasiastej piżamie" Johna Boyne'a. Książka ta, opowiadająca o przyjaźni chłopców z dwóch różnych rzeczywistości, podbiła czytelników na całym świecie, została przetłumaczona na kilkanaście języków oraz stała się podstawą scenariusza do bestsellerowego filmu.


Na spotkaniu będziemy świętować również pierwsze urodziny BKK.
Zapraszamy!

RELACJA Z 10-TEGO SPOTKANIA BKK 27.09.2011
26

           Po wakacjach nadszedł czas na wznowienie spotkań Białołęckiego Klubu Książki. Cieszy nas niezmiernie widok stałych Klubowiczów, jak i nowych twarzy. Pierwsze spotkanie po wakacjach było specjalne przynajmniej z dwóch powodów. Pierwszym był temat wynikający z wybranej książki. Rozmawialiśmy o "Kobietach bez mężczyzn" Shahrnush Parsipur - książce, która ogólnie mówiąc, przedstawia irańskie kobiety i ich problemy. Dyskusja toczyła się różnymi torami, a naszym przewodnikiem był gość - drugi powód, dla którego spotkanie było wyjątkowe. Nasze zaproszenie przyjęła Pani Monika Nawracka, antropolog kultury i islamistka.
           Książka Parsipur jest bardzo niejednoznaczna, łączy w sobie realne historie i prawdziwe dramaty tamtego kręgu kulturowego. Z drugiej strony jest napisana z wykorzystaniem realizmu magicznego, co trochę te dramaty przekształca w bajki. Wprowadza niedosłowność, baśniowość. Taka forma nie odpowiada wszystkim - niektórzy wolą zwięzłe, mocne, konkretne reportaże.
Ale przecież książka "Kobiety bez mężczyzn" reportażem nie są. Są zaś w całości wytworem wyobraźni autorki. Wiemy to stąd, bo kiedy padło pytanie o symbole w książce (karmienie drzewa mlekiem, to, że robi to mężczyzna, ogród, lilia) Pani Monika zaskoczyła nas ciekawostką, że dzień przed spotkaniem autorka do niej zadzwoniła w odpowiedzi na maila. Mieliśmy zatem z Panią Parsipur kontakt prawie bezpośredni... :) Realizm magiczny powoduje to, że książka staje się dziełem otwartym. Każdy może w niej zobaczyć to, co chce. Każdy może coś zabrać dla siebie. Dlatego niektórzy nie dostrzegali w lilii żadnego symbolu; niektórzy zastanawiali się, co może ona znaczyć w islamie; a niektórzy szukali dalej - na przykład w mitologii Indii, gdzie lilia symbolizuje odrodzenie.
           Książka dla Klubowiczów była nierówna. Za najlepiej nakreśloną postać została uznana Faezeh jako ta najbardziej realistyczna. Przy czytaniu można odnieść wrażenie nierówności rozziałów. Dopiero po przczytaniu posłowia dowiadujemy się, że pierwotnie każdy rozdział był osobnym opowiadaniem. Jest wiele rzeczy w tej książce która nas nie przekonały. Munes, która "czytała" w myślach; reinkarnacje, które raczej nie powinny być brane dosłownie, tylko raczej metaforycznie. Ostatnie zdanie książki wzbudziło gorącą dyskusję. Zostało nawet uznane za najlepsze z całej książki. Brzmi tak: "Ich związek jest względnie dobry - ani ciepły, ani chłodny". Zdania były podzielone - od tych pozytywnych, wskazujących na otwartość zakończenia, życie jest tym, co sami kreujemy; po te negatywne, mówiące o biernym poddawaniu się losowi - co jest przecież charakterystyczne dla kultur Wschodu. Zakończenie było natomiast ideologicznym rozczarowaniem. Kobieta walczy o swoje przez cały czas trwania powieści, a na koniec i tak wychodzi za mąż, by podnieść swój status. Tym samym przekreśliła cały swój proces dojrzewania.
Rozmowa o książce była przeplatana, a wręcz dominowana w niektórych momentach przez nasze pytania o Iran. Pani Monika Nawracka nakreśliła nam ogólny zarys współczesnego Iranu, jakie zmiany nastąpiły po rewolucji, przedstawiła główne problemy, z jakimi boryka się to państwo. Chyba najbardziej cenną rzeczą było uwrażliwienie nas na fakt, że sytuacja takiego kraju jak Iran jest niezwykle skomplikowana i nie sposób jej ująć w tak prosty sposób, w jaki najczęściej robią to media. "Im więcej poznaję, tym mniej rozumiem" tak podsumowała to Pani Nawracka. Oczywiście, status kobiety, hedżab i czador, kary, policja obyczajowa - to wszystko problemy i należy zdawać sobie z nich sprawę. Ale trzeba również pamiętać, że jest to niezwykle bogata kultura, powoli otwierająca się na świat. Poligamia jest bardzo rzadka, nie ma w zasadzie na nią przyzwolenia społecznego; dalej istnieją małżeństwa aranżowane, jednak daje się już większą wolność wyboru młodym, kobiety funkcjonują jako pełnoprawne jednostki, mogą głosować, pracować itd. Te najbardziej okropne i skrajne przypadki nieszczęść i kar są powszechne wszędzie tam, gdzie jest islam czy pewne jego odłamy - nie zależy to absolutnie od miejsca czy religii, a tylko i wyłącznie od jednego, konkretnego człowieka.
           Warto też sobie uświadomić, że tak jak my patrzymy na ich kulturę, tak oni oceniają naszą. W ich oczach to Zachód jest zdegenerowany, to my nosimy dziwne ubrania i dziwnie się zachowujemy. Trzeba więc pamiętać o tolerancyjności i zrozumieniu dla odmienności. Na zakończenie kilka ciekawostek... Iran jest państwem, które przoduje w operacjach plastycznych nosa. Odbyają się tam islamskie pokazy mody (ciężko to sobie wyobrazić, prawda?). Nie można zrezc się religii, za taki czyn grozi kara śmierci. Godne polecenia jest kino irańskie, a sami Irańczycy w stosunku do obcokrajowców są sympatyczni i mili, trzeba jednak wcześniej włożyć trochę wysiłku i poznać ich obyczaje, żeby nie narobić sobie kłopotów. Iran to kraj gdzie policja obyczajowa może zatrzymać za trzymanie się za rękę w parku, a jednocześnie są przeprowadzane operacje zmiany płci, aborcja, jest dozwolona antykoncepcja, powszechne są operacje odnawiania błon dziewiczych. Tak jak zostało napisane wcześniej - Iran to kraj pełen skrajności. Cieszymy się, że mogliśmy poznać go bliżej, dowiedzieć się więcej i posłuchać ciekawych opowieści z pierwszej ręki.

DZIESIĄTE SPOTKANIE BKK - 27.09.2011 R.
25

           Serdecznie zapraszamy na pierwsze powakacyjne spotkanie Białołęckiego Klubu Książki Odbędzie się ono 27 września 2011 roku, o godz. 19.00, w Czytelni Naukowej nr XX. Będziemy rozmawiać o wyjątkowej książce "Kobiety bez mężczyzn" Shahrnush Parsipur, jednej z najważniejszych przedstawicielek współczesnej literatury irańskiej. W temat kobiet w Iranie, ich praw i współczesnej sytaucji będzie nas wprowadzać gość specjalny - Pani Monika Nawracka, iranistka i antropolog kultury.



Opis książki:
           "Kobiety bez mężczyzn" to magiczna opowieść o pięciu irańskich kobietach. Znajdziemy wśród nich m.in. młodą nauczycielkę, gospodynię domową w średnim wieku i prostytutkę. Różni je wszystko - wiek, pochodzenie, status społeczny, łączy natomiast pragnienie wolności i tęsknota za szczerą miłością. Losy kobiet krzyżują się pewnego dnia w ogrodzie na przedmieściach Teheranu. Ogród w Karadż staje się dla nich wszystkich przystanią i utopijną krainą, do której mężczyźni nie mają wstępu. Książka "Kobiety bez mężczyzn" ze względu na panującą w niej atmosferę magii i brak wyraźnej granicy między fantazją a rzeczywistością, będzie z pewnością bliska miłośnikom prozy Gabriela Garcii Marqueza czy Isabel Allende.
           Książka po raz pierwszy ukazała się w 1989 roku. Cały nakład został wyprzedany w niecałe dwa tygodnie, ale dodruk książki został wstrzymany przez rząd Iranu, a wydawnictwo, w którym się ukazała - zamknięte. Kontrowersyjna treść powieści stała się powodem procesu i aresztowania autorki. Do dziś książka nie jest w Iranie dostępna w oficjalnym obiegu, choć znają ją Czytelnicy na całym świecie.
           Wiosną 2010 do dystrybucji na całym świecie wszedł film znanej irańskiej artystki Shirin Neshat "Kobiety bez mężczyzn" inspirowany powieścią Shahrnush Parsipur o tym samym tytule. Obraz ten został nagrodzony Srebrnym Lwem na 66. MFF w Wenecji. Polska premiera zapowiedziana jest na 19 listopada b.r., dystrybutorem filmu w Polsce jest Against Gravity.

RELACJA Z 9-GO SPOTKANIA BKK 28.06.2011 R.
24

           Na ostatnim czerwcowym spotkaniu BKK omawialiśmy książkę "Klub filmowy" Davida Gilmoura. Książka bardzo przyjemna, jeden z najbardziej poczytnych tytułów minionego lata, a jednak wzbudzająca wśród Klubowiczów mieszane uczucia. Czy można doszukiwać się jakiś głębszych emocji w książce Gilmoura? To pierwsze pytanie zadane przez Klubowiczów, odpowiedzi na nie były różne. Dla niektórych osób jest to opowieść o prawdziwych relacjach między ojcem, a synem. Niektórzy nawet potraktują ją dosłownie jako poradnik, "jak wychowywać swoje dziecko, które ma problemy w szkole". Nie wiemy jakby się to przyjęło w naszych polskich realiach. Dlatego jest to książka pisana na model typowo amerykański. Zdaniem niektórych Klubowiczów, książka była napisana pod czytelnika, aby ten zwyczajnie ją kupił. Można też zarzucić autorowi koloryzowanie, płytkość przedstawionych przez niego więzi rodzinnych. Są to na pewno słuszne obiekcje, ale mimo wszystko mało jest ostatnio literatury poświęconej miłości ojca do syna. Ojciec, który przyznaje się do swojej bezradności i do tego, że nie umie rozmawiać o problemach z nastolatkiem. I to jest jeden z głównych argumentów przemawiających na korzyść "Klubu filmowego".
           Atutem tej książki są też recenzje filmów, które były omawiane w "rodzinnym" Klubie filmowym, aż czasem prosiło się o więcej szczegółów z historii kina. Powrót do niektórych momentów omawianych filmów i połączenie ich z książką daje naprawdę dobry efekt. Zainspirowani tymi recenzjami sami Klubowicze stworzyli swój ranking filmowych bestsellerów. Lista była dosyć długa, a znalazły się na niej m.in.: Skazani na Shawshank , Waleczne Serce, Dawno temu w Ameryce, Nóż w wodzie, Piraci z Karaibów, Porozmawiaj z nią, Dzień świra, Wszyscy jesteśmy Chrystusami, Cztery pokoje, Drobne cwaniaczki, Za wszelką cenę. I niech to będzie podsumowanie naszego ostatniego spotkania.

DZIEWIĄTE SPOTKANIE BKK - 28.06.2011 R.
23

           Serdecznie zapraszamy na kolejne spotkanie Białołęckiego Klubu Książki, które odbędzie się 28 czerwca 2011 roku (wtorek) w Czytelni Naukowej nr XX. Tym razem luźno i wakacyjnie. Bestseller tego lata - "Klub filmowy" Davida Gilmoura. Serdecznie zapraszamy!



Opis książki:
           Co można zrobić z nastolatkiem, który nie chce już chodzić do szkoły? David, ojciec nastoletniego syna, ma oryginalny pomysł. Proponuje mu niekonwencjonalne rozwiązanie: może zrezygnować z nauki - nie będzie musiał iść do pracy ani płacić czynszu - ale ma oglądać trzy wybrane przez ojca filmy tygodniowo.
           Tydzień po tygodniu ojciec i syn oglądają najlepsze (i przy okazji najgorsze) filmy wszech czasów - od Prawdziwego romansu, przez Chungking Express, Noc po ciężkim dniu, Dziecko Rosemary, po Słodkie życie i Showgirls. Filmy dostarczają im tematów do rozmów - o dziewczynach, muzyce, złamanych sercach, pracy, narkotykach, miłości, przyjaźni - i otwierają drzwi do wewnętrznego świata nastolatka w czasie, w którym rodzice zwykle są z niego wykluczani. Gdy klub filmowy dobiegł swego słodko-gorzkiego (ale nieuniknionego) końca, chłopak podjął decyzję, która zaskoczyła nawet jego ojca...
           Zdobywca wielu literackich nagród, David Gilmour, opowiada swoją nadzwyczajną historię w sposób inteligentny, dowcipny i rozbrajająco szczery. Klub filmowy to historia o tym, że odwaga i zaufanie zostają nagrodzone, a uczucie i czas poświęcony drugiej osobie mogą zmienić jej życie.

PO SPOTKANIU Z WOJCIECHEM TOCHANEM
22

           W ramach projektu Dyskusyjnych Klubów Książki, Biblioteka Publiczna w Dzielnicy Białołęka m.st. Warszawy miała zaszczyt zaprosić wszystkich miłośników sztuki reporterskiej na spotkanie z Panem Wojciechem Tochmanem. Spotkanie odbyło się 2 czerwca (czwartek) 2011 r. o godz. 19.00 w Czytelni Naukowej nr XX, przy ul. Van Gogha 1.
           Głównym tematem była ostatnia książka Tochmana "Dzisiaj narysujemy śmierć". Wojciech Tochman obszernie odpowiadał na pytania prowadzącego, próbując nakreślić sytuację, jaka była i jest w Rwandzie. Autor próbował nakreślić nam, w jaki sposób dochodzi do ludobójstwa; oraz przede wszystkim uświadomić, że to, co się wydarzyło w Rwandzie jest sprawą nas wszystkich.
           Dużą część spotkania Autor poświęcił na opowiadanie o ludziach, którzy są bohaterami książki. W jaki sposób z nimi rozmawiał? Czy wczuwał się w ich sytuację? Czy ludzie zawsze chcieli rozmawiać? Jak wyglądał taki wywiad? Odpowiadając na te pytania, Wojciech Tochman przeczytał fragment swojej książki, by potem go skomentować i dopowiedzieć szczegóły.
           Zgromadzeni czytelnicy chcieli się również dowiedzieć, jaki jest warsztat reportera, jak reporterem się zostaje i czy obiektywizm jest zawsze wpisany w ten zawód. Wojciech Tochman powiedział, że reportaż jest dla niego fascynujący jako droga, która nigdy nie wiadomo dokąd zaprowadzi. Poza tym Autor bronił swojego stanowiska, że reportaż powinien być zdecydowanie subiektywny.
           Po długiej i bardzo bogatej w informacje części nastąpiły pytania od czytelników. Następnie Wojciech Tochman został jeszcze z nami chwilę, by podpisać książki i zapozować do wspólnego zdjęcia.

WOJCIECH TOCHMAN W BKK
21



           Uprzejmie informujemy, że Dyskusyjny Klub Książki i Białołęcki Klub Książki będzie miał zaszczyt gościć, dziennikarza i reportera Pana Wojciecha Tochmana.
           Będziemy rozmawiać o sztuce reportażu oraz ostatniej książce Pana Wojciecha Tochmana "Dzisiaj narysujemy śmierć".
           Serdecznie zapraszamy naszych stałych i nowych "klubowiczów" 2 czerwca (czwartek) 2011 r. o godz. 19.00, do Czytelni Naukowej nr XX przy ul. Van Gogha 1.

RELACJA Z 8-GO SPOTKANIA BKK 31.05.2011 R.
20

           Ostatnia książka podzieliła naszych Klubowiczów. "Zapiski ze złego roku" okazały się książką niejednoznaczną. Według części, była to najlepsza książka jaką czytaliśmy do tej pory. Pani Agnieszka stwierdziła, że czytając ją, czuła się tak, jakby zaglądała komuś do głowy. Mamy w książce zarys poglądów autora na różne rzeczy. Sam ten fakt można odbierać na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze mamy bardzo radykalne poglądy, które jednak wygłasza stary, zramolały człowiek poza nawiasem społeczeństwa. O czym to świadczy? Po drugie - jest płaszczyzna samych poglądów. Nie ważne czy się z nimi zgadzamy czy nie. Kwintesencją tej książki jest wskazanie pewnych zagadnień, pewnych problemów, o których normalnie sami byśmy nie pomyśleli. Wydaje się, że autor celowo unika rozwiązania w pewnych sytuacjach - unika moralizatorstwa, on tylko szkicuje problemy. Co z tym dalej zrobimy, to już zależy od nas.
           Książka pootwierała klapki w głowach na pewne problemy - i dlatego warto było ją przeczytać! Nie był jednak tak łatwo. Podział fabuły na trzy, wydzielone graficznie części zdecydowanie nie przypadł nam do gustu. Zdecydowanie utrudnia to czytanie, ale z drugiej strony sprawia, że na ten sam tekst można spojrzeć zupełnie inaczej. Pierwsza interpretacja jaka padła - "przecież tak jest w życiu". Oddzielamy pracę od życia osobistego - i przez ten podział jest to wspaniale podkreślone. Poza tym można zdecydowanie lepiej zauważyć, że na te same rzeczy możemy spojrzeć z trzech (albo nawet i czterech, jeśli wliczyć nasz własny) punktów widzenia. Kolejnym usprawiedliwieniem takiego podziału była myśl, że dół (czyli narracja Autora i dziewczyny) osadził poglądy w "czymś", w jakimś konkrecie; nie są to już tylko teoretycznie rozważania - wiemy kto je wypowiada, wiemy do kogo; wiemy, kto je będzie komentował i w jakiej sytuacji. Warto zauważyć, że górny tekst z dolnymi często zazębiają się - w jednym momencie mówi się o tym samym. Każdy z nas miał inną technikę czytania - niektórzy zaczynali od górnych poglądów; niektórzy od dolnych; niektórzy czytali symultanicznie. Mimo że było to męczące, doceniamy pomysł i możliwości, jakie ze sobą niesie.
           Warto zwrócić uwagę również na przemianę głównej bohaterki. Anya, na początku odbierana jako prosta i niewykształcona dziewczyna, przepisuje tylko teksty doświadczonego pisarza. Po jakimś czasie jednak zaczyna komentować, to co przepisuje - zaczynają rozmawiać. On pod jej wpływem zmienia swoje radykalne poglądy; ona z kolei, może nie całkiem świadomie, zmienia swój język i styl. Pytanie jakie nam się nasuwa w tym momencie jest takie, czy ona faktycznie się zmienia, czy tylko pisarz chciałby ją taką widzieć.            Padły również zarzuty pod względem pisarza, że uprzedmiotowił kobietę; że zwrócił na nią uwagę tylko dlatego, że była piękną kobietą. A potrzeba posiadania sekretarki była tylko pretekstem do obcowania z młodą i piękną kobietą dzień w dzień. Z jednej strony nie da się temu zaprzeczyć, z drugiej trzeba zauważyć, że Anya - po pierwsze sama sprowokowała taką sytuację; jest dosyć czytelne, że doskonale zdaje sobie sprawę, jak mogą działać zakładane przez nią sukienki. A po drugie wydaje się, że Anya nie pozostaje dłużna pisarzowi - również go obraża. Tak więc są chyba kwita. Słowem, które dobrze podsumowuje książkę jest "prawdziwa". I to chyba w niej urzekło nas najbardziej.

ÓSME SPOTKANIE BKK - 31.05.2011 R.
19

           Serdecznie zapraszamy na kolejne spotkanie Białołęckiego Klubu Książki, które odbędzie się 31 maja 2011 roku (wtorek), o godz. 19.00 w Czytelni Naukowej nr XX. Będziemy rozmawiać o "Zapiskach ze złego roku" J.M. Coetzee. Autor, laureat Nagrody Nobla oraz dwukrotnie Bookera jest uważany za jednego z najważniejszych żyjących autorów. Jego proza jest psychologiczna, inspirowana egzystencjalizmem, skupiająca się na portretach samotników oraz ludzi uwikłanych w przemiany społeczno-gospodarcze i polityczne.



Opis książki:
           Dystyngowany starzejący się pisarz JC poznaje sąsiadkę Anyę, filipińską piękność, i pod wpływem impulsu nakłania ją, by przepisywała notatki do jego esejów. Początkowo obojętna wobec mechanicznej pracy sekretarki Anya powoli zanurza się w świat poglądów pisarza i zaczyna z nim polemizować. Rozważania o moralności polityków, hańbie wojny w Iraku, pedofilii czy matematyce i muzyce zderza z własnymi przekonaniami prostej, zaradnej dziewczyny. W tej dyskusji uczestniczy Alan, partner życiowy Anyi, cyniczny finansista nowej epoki, reprezentujący wszystkie wartości, którymi JC pogardza. Jednocześnie między pisarzem i dziewczyną powstaje przesycona erotyzmem, skomplikowana więź.

Zapiski ze złego roku to rozpisana na trzy głosy, nie pozbawiona humoru polemika między staroświeckim umiłowaniem szczerości, a bezlitosnym pragmatyzmem wolnego rynku. Obecne w powieści motywy autobiograficzne powodują, że głos Coetzee'ego brzmi czysto i porażająco szczerze. Jego bohater, zawieszony między pożądaniem i niemocą, honorem i śmiesznością, przeprowadza bilans swoich stanowczych przekonań, a zarazem doświadcza ostatniej wielkiej miłości życia.

RELACJA Z 7-GO SPOTKANIA BKK 19.04.2011
18

           Siódme spotkanie BKK było wyjątkowe, gdyż odwiedził nas gość. Mieliśmy rozmawiać o kryminałach skandynawskich, a podstawą do tego była książka Henniga Mankella "Mężczyzna, który się uśmiechał". A naszym specjalnym gościem był pan Mariusz Czubaj, w jednej osobie antropolog, literaturoznawca, autor, znawca i wielbiciel kryminałów. Siłą rzeczy oddaliśmy głos naszemu gościowi, sami ograniczając się kilku wrażeń.
           Spotkanie rozpoczęło się od zarysu postaci autora, czyli Henniga Mankella. Biografia pisarza mogłaby stanowić materiał na dobry film. Mankell, który przecież jest Szwedem, pokochał Afrykę i tam właśnie spędza pół każdego roku. Pisze kryminały ale też książki dla dzieci, a na dodatek w Mozambiku prowadzi teatr. Sześć lat temu, na Targach Książki nasz gość miał przyjemność spotkać się z Maknellem i porozmawiać (dla zainteresowanych link do artykułu:http://cms.polityka.pl/diagnoza-ze-skarpetek/Lead10,839,183152,1/) Pan Czubaj podkreślał przede wszystkim fakt, że literatura kryminalna ma zupełnie inny status niż u nas czy w jakimkolwiek innym kraju. W Szwecji powieści kryminalne są zdecydowanie czymś więcej niż tylko rozrywką, są pewnego rodzaju realizacją "powinności społecznej". Sam Mankell wychodzi również z takiego założenia, i wielorotnie podkreśla w wywiadach, że nie wyobraża sobie napisania kryminału tylko i wyłącznie dla rozrywki. Jak zwykł mawiać ojciec nowoczesnego szwedzkiego kryminalu, Per Wahlöö, "powieść kryminalna jest jak skalpel przecinający chore tkanki społeczeństwa". I z taką "misją" Mankell pisze swoje książki.
           Kolejną rzeczą, która nas zainteresowała było to, czym Mankell wyróżnia się spośród wielu innych pisarzy kryminalnych. Dlaczego to właśnie on tak zafascynował naszego gościa? Oczywiście nie obyło się bez porównań do Larssona i jego trylogii "Millenium" oraz poruszenia kwestii współczesnej mody na kryminały skandynawskie. U Larssona jest przerysowanie, pewna komiksowość. U Mankella jest całkowicie odwrotnie - jest on mistrzem opisywania tego, że nic się nie dzieje. Jest też znakomitym stylistą, ma nad nim pełną kontrolę, znakomicie operuje zdaniem. Warto wspomnieć również o rytmie, który w całych powieściach i poszczególnych zdaniach odgrywa ważną rolę.
           Tempo to również coś, co odróżnia książki Mankella od całej reszty. Mankell jest mistrzem odwlekania akcji, znakomicie rozgrywa sytuacje. Nie wszystkim to się podoba - stwierdziliśmy, że całkiem frustrujące może być czytamie kryminału, który opiera akcję o zebrania policyjne, które w żaden sposób nie poruszają sprawy do przodu. I na których nic nowego się nie dowiadujemy. Tutaj pojawia się jeszcze kwestia gatunkowa - kilka osób podkreśliło, że złym zagraniem jest ujawnianie mordercy na początku. Trzeba jednak pamiętać o tym, że książki Mankella nie są typowymi powieściami kryminalnymi, z dodatkiem ducha detektywistycznego. To, według Mariusza Czubaja, "powieść policyjnych procedur". To odejście od klasycznej powieści detektywistycznej. Już na samym początku wiemy kto i co - teraz autor poszukuje odpowiedzi na pytania "dlaczego". Nie chodzi o sam fakt morderstwa czy zbrodni - chodzi o procesy, czynniki, mechanizmy. Tak samo jak nie chodzi tylko o odkrycie kto zabił. A powieści Mankella przecież przede wszystkim opowiadają o dzisiejszej Szwecji i o jej przemianach we współczesnym świecie.
           Na koniec pan Czubaj opowiedział o swoim warsztacie - skąd bierze pomysły, jak przebiega pisanie i jak pisze się w duecie z Markiem Krajewskim. Szkoda, że spotkanie mogło trwać tak krótko - wiedza pana Czubaja jest naprawdę imponująca. Pozwoliła nam zorientować się mniej więcej jak wygląda spojrzenie na kryminał z perspektywy literaturoznwacy, antropologa i wielbiciela tego gatunku.
           Mariusz Czubaj swoje książki rozpoczyna od wymyślenia trupa - jego postaci i rodzaju śmierci. A jak mówi "powieść kryminalna bez zwłok kiepsko się sprawdza". I niech to będzie podsumowaniem spotkania.
Książki polecane przez Pana Mariusza Czubaja:
    1. Duet Per Wahlöö i Maj Sjöwall - uważani za klasyków powieści kryminalnej. Stworzyli postać Martina Becka, cykl składa się z dziesięciu powieści. Siedem z nich przetłumaczono na język polski. W 2010 wyszło u nas wznowienie książki Śmiejący się policjant o której wspominał Pan Mariusz Czubaj. Inne tytułu to: Roseanna, Mężczyzna, który rozpłynął się w powietrzu, Mężczyzna na balkonie, Śmiejący się policjant, Jak kamień w wodę, Wóz strażacki, który zniknął, Morderstwo w Savoyu, Człowiek z Säffle i Zamknięty pokój.
    2. Najlepszą powieścią o Kurcie Wallanderze według naszego Gościa jest O krok i Piąta kobieta.
    3. Jens Lapidus Szybki cash- debiutant, który opowiada o Szwecji imigrantów.
    4. Najbardziej brutalne i "mocne" kryminały pisze Val McDermind, szkocka pisarka. Dwa wymienione tytuły to: Syreni śpiew i Krwawiąca blizna
    5. Polski kryminał. Oczywiście to Marek Krajewski i Marcin Wroński. Inne nazwiska, z którymi warto się zapoznać to Konrad Lewandowski, Marcin Świetlicki (Jedenaście, Dwanaście, Trzynaście), Jarosław Klejnocki ("Przylądek pozerów: powieść antykryminalna "), Zygmunt Miłoszewski ("Domofon", "Uwikłanie"), Tomasz Konatkowski. Panie reprezentują Joanna Jodełka ("Polichromia") i Gaja Grzegorzewska ("Żniwiarz, Noc z czwartku na niedzielę.")

GOść HONOROWY W BKK
17


           Uprzejmie informujemy, że Dyskusyjny Klub Książki i Białołęcki Klub Książki będą miały zaszczyt gościć Pana Mariusza Czubaja. Antropologa kultury, wykładowcę w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, autora i znawcę powieści kryminalnych.
           Tematem przewodnim siódmego spotkania BKK będzie Kurt Wallander i kolejne skomplikowane śledztwo prowadzone przez policję w Ystad.

Zapraszamy serdecznie 19.04 2011 r. (wtorek) do Czytelni Naukowej nr XX, przy ul. Van Gogha 1.

SIÓDME SPOTKANIE BKK - 19.04.2011 R.
16

           Serdecznie zapraszamy na spotkanie Białołęckiego Klubu Książki, które odbędzie się 19.04.2011 roku (wtorek). Tym razem spróbujemy wgłębić się w świat szwedzkich kryminałów, a pomagać nam w tym będzie książka Henninga Mankella "Mężczyzna, który się uśmiechał". Serdecznie zapraszamy!



Opis książki:
           Na bezdrożach Skanii ma miejsce tragiczny wypadek samochodowy, w którym ginie znany prawnik. Jego syn, Sten Torstensson, jest przekonany, że doszło do morderstwa, i opowiada o swoich przypuszczeniach komisarzowi Wallanderowi. Ten jednak nie chce mu pomóc, pogrążony w depresji po tym, jak na służbie zabił człowieka. Kiedy Torstensson zostaje zastrzelony, Wallander decyduje się poprowadzić śledztwo. Wkrótce wychodzi na jaw, że ze sprawą wiążą się inne zagadkowe zabójstwa, a każdy krok komisarza śledzi tajemniczy potentat finansowy. Podobnie jak w swoich wcześniejszych powieściach, szwedzki mistrz kryminału stopniowo buduje napięcie, perfekcyjnie kreśląc narodziny zła.

RELACJA Z 6-EGO SPOTKANIA (22.03.2011)
15

           Szóste spotkanie upłynęło nam pod znakiem Dzikiego Zachodu. Cormac McCarthy jest wymieniany jako jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy amerykańskich. Wielu polskich czytelników mogło się zetknąć z jego wizją świata, często przypadkowo i nawet nie wiedząc, że on jest autorem powieści, na podstawie których powstają ekranizacje. Na podstawie "Rączych koni" powstał przecież film o tym samym tytule. Następnie mamy oskarowy "To nie jest kraj dla starych ludzi", a ostatnio na ekranach można było oglądać "Drogę". My, na spotkaniu klubowym zajęliśmy się "Krwawym południkiem". Wybór wydaje się uzasadniony, nie tylko dlatego, że jest to najbardziej znana z jego powieści. Książka została zaliczona również do pięciu najlepszych powieści amerykańskich ostatnich 25 lat.
           Czytając powieści z różnych krajów, musimy cały czas pamiętać, że odbiór literatury zależy od wielu przeróżnych czynników. Jednym z nich jest na pewno kraj i jego kultura, w której czytelnik żyje, wychowuje się i funkcjonuje. Powieści McCarthy'ego są dla Amerykanów tym, czym powieści Sienkiewicza dla Polaków. Wpisują się w mitologię kraju, poruszając w czytelnikach przeróżne uczucia - od dumy i patriotyzmu, znajomość historii kraju po oburzenie związane z odbrązowieniem mitów narodowych.
           Z tego też powodu mam wrażenie, że inny odbiór książek McCarthy'ego będzie w Ameryce, a inny w Europie. Nasz Klub raczej nie podpisuje się pod umieszczeniem McCarthy'ego na liście najwybitniejszych powieściopisarzy amerykańskich. Zdania o samej książce były mocno podzielone. Z jednej strony część Klubowiczów nie przebrnęła przez nią. Najczęściej powtarzającymi się zarzutami były między innymi brak wyrazistej głównej postaci czy forma tekstu (brak myślników, dialogów). Z drugiej strony część osób była zachwycona opisami przyrody stworzonymi przez McCarthy'ego. Cały świat skonstruowany przez pisarza zdaje się żyć własnym życiem; jest jednym wielkim żywiołem, a człowiek jest nic nie znaczącym elementem krajobrazu, takim samym jak konie czy drzewa.
           Ważnym elementem naszej dyskusji była przemoc w dziełach McCarthy'ego. Po raz kolejny zadaliśmy sobie pytanie gdzie leży granica pisania o przemocy i różnego rodzaju patologiach. I czy jest sens takiego pisania. Pani Izabela i Magda czytały jeszcze "Dziecię boże". Główny bohater tej powieści - Ballard to nekrofil, który morduje ludzi. Temat ciężki i nie wzbudzający entuzjazmu wśród naszych czytelników.
           Ciekawym podsumowaniem może być myśl, że książka ta jest typową książką dla mężczyzn. Jest napisana tak, że cały czas coś się dzieje, akcja za akcją, swobodnie mogłaby zostać wydana w postaci komiksu.

SZÓSTE SPOTKANIE BKK - 22.03.2011 R.
14

           Serdecznie zapraszamy na spotkanie Białołęckiego Klubu Książki, które odbędzie się 22 marca 2011 roku (wtorek), o godz. 19.00 w Czytelni Naukowej nr XX.
           Będziemy rozmawiać o "Krwawym Południku" Cormaca McCarthy'ego, określanego mianem jednego z najlepszym współczesnych pisarzy amerykańskich.



Opis książki:
           Oparta na autentycznych wydarzeniach z połowy XIX wieku historia czternastoletniego chłopca, który pewnego dnia ucieka z domu od owdowiałego ojca pijaka i wyrusza na Południe. Wkracza na drogę, która przypomina podróż Dantego w głąb Piekła. To czasy bezlitosnej masakry Indian, ciemne karty w historii Ameryki, naznaczone przemocą i bezprawiem.

RELACJA Z 5-GO SPOTKANIA (22.02.2011)
13

           Głównym tematem rozmów na naszym piątym spotkaniu miała być najnowsza książka Johna Irvinga "Ostatnia noc w Twisted River". Jednak trzeba przyznać, że Irving skutecznie nasz Klub pokonał - i jeżeli chodzi o frekwencję, i o wygranie z książką
           Podobno Irvinga albo się kocha, albo po prostu się go nie czyta. To pisarz, który budzi skrajne emocje. Z jednej strony tematy przez niego poruszane; bohaterowie, którzy zawsze mają jakieś skazy i nie do końca pasują do "normalnego" świata; sposób przedstawiania rzeczywistości i wydarzeń tak, że czytelnikowi wydaje się, że czyta najbardziej absurdalne i wydumane sytuacje, jakie pisarz w ogóle może stworzyć. Takie zarzuty padły też pod adresem "Ostatniej nocy". Największym jednak była długość powieści. Zgodnie stwierdziliśmy, że spokojnie mogłaby być krótsza - na początku i na końcu. Punkt kulminacyjny powinien być końcem powieści. Wydaje się również, że cała książka jest nierówna. Są fragmenty, które czytało się z prawdziwą przyjemnością, jednak te perełki były przedzielone zbyt długimi fragmentami, przez które trzeba było się przebijać, by dotrzeć do wartościowej sceny.
           Irving deklaruje się jako fan powieści XIX-wiecznej, i tę jego fascynację widać w sposobie jego pisania. Bo, to trzeba przyznać, świat stworzony przez Irvinga w "Ostatniej nocy" jest naprawdę imponujący. Twisted River, New Hampshire, Boston, Vermont, Toronto jako ta warstwa geograficzna; dodać do tego trzeba tło historyczne i przemiany w ciągu tych 50 lat (1954-2004). To co jednak chyba najistotniejsze w tej książce to ludzie i ich relacje między sobą. Motyw samotnego "tacierzyństwa", dla nas jeszcze bardziej ciekawy w kontekście poprzedniej omawianej książki; motyw męskiej przyjaźni, która choć dziwna i chyba niestandardowa, to jednak taka "na śmierć i życie"; radzenie sobie każdego z bohaterów po prostu z życiem. To wszystko mamy podane z najdrobniejszymi szczegółami, może nawet zbyt drobnymi. I chyba słusznie Pani Maria zauważyła, że są powieści XIX-wieczne, dłuższe od "Ostatniej nocy", które połyka się jednym tchem. Więc deklarowane ambicje Irvinga może są trochę na wyrost, niekoniecznie mu to wychodzi.
           Jednak nawet jeśli Irvingowi nie do końca wychodzi pisanie w XIX- wiecznym stylu, to i tak są to powieści, które wymagają od czytelnika trochę więcej wysiłku niż inne. Może chodzi o szczegółowość świata stworzonego i ilość informacji (bohaterów, wydarzeń, sytuacji)? Żeby wgryźć się w jego powieść potrzeba czasu, spokoju, trzeba się przenieść umysłem w te miejsca w których są bohaterowie. Nie każdy ma na to ochotę, nie każdemu to pasuje, nie zawsze się chce.
           Poza tym, mimo ciekawych bohaterów i samej akcji, nie byliśmy zbytnio tym zainteresowani. Nie rozmawialiśmy o bohaterach i podejmowanych przez nich decyzjach; o wydarzeniach w ich życiu, o splotach okoliczności i przypadkach, które tym życiem kierują. Wydaje się, że byliśmy zmęczeni samą książką na tyle, że wchodzenie jeszcze raz w ten skomplikowany świat i rozbieranie go na czynniki pierwsze, było ponad nasze siły.
           Podsumowując - na pewno do Irvinga nieprędko wrócimy, niemniej było to bardzo ciekawe doświadczenie.

PIĄTE SPOTKANIE BKK - 22.02.2011 R.
12

           Serdecznie zapraszamy na spotkanie Białołęckiego Klubu Książki, które odbędzie się 22 lutego 2011 roku (wtorek), o godz. 19.00 w Czytelni Naukowej nr XX. Tematem naszych rozmów będzie tym razem najnowsza powieść Johna Irvinga - "Ostatnia noc w Twisted River". To książka roku 2009, reklamowana jako wielki powrót pisarza.

           "New Hampshire, rok 1954. Spławianie drewna powoli staje się przeżytkiem. W podupadającej osadzie Twisted River kucharz o trudnym do wymówienia nazwisku Dominic Baciagalupo prowadzi stołówkę dla robotników z tartaku. Niefortunna pomyłka jego dwunastoletniego syna Danny`ego wyzwala lawinę zdarzeń, które na zawsze odmienią jego życie.
           Zmuszeni do ucieczki, ojciec i syn rozpoczynają pięćdziesięcioletnią podróż w poszukiwaniu szczęścia i utraconej tożsamości. Przeszłość, która nie daje o sobie łatwo zapomnieć, rzuca ich z miejsca na miejsce, zaś próby odbudowania normalnego życia skupiają się wokół kulinarnych poczynań Dominika i kariery literackiej Danny'ego. Czy kiedykolwiek uda im się odzyskać spokój i znaleźć to, czego szukają?" Najnowsza powieść autora "Świata według Garpa" obfituje w wypadki dramatyczne i mrożące krew w żyłach, ukazane z charakterystyczną dla Irvinga kąśliwością i dystansem na tle przemian zachodzących w Ameryce drugiej połowy dwudziestego wieku. To powrót Irvinga, jakiego pamiętamy z "Hotelu New Hampshire" i "Regulaminu tłoczni win". Powrót w wielkim stylu.

RELACJA Z 4-GO SPOTKANIA (11.01.2011)
11

           Sprawozdanie z ostatniego spotkania BKK będzie niezmiernie trudne. Czytaliśmy i omawialiśmy na nim powieść Doris Lessing "Piąte dziecko". Mimo tego, że jest to krótka powieść, zawiera w sobie tyle aspektów, tyle problemów i tyle zagadnień, że próby zamknięcia jej w kilku zdaniach recenzji z zasady spełzają na niczym. Doris Lessing to wielokrotnie nagradzana i bardzo ceniona pisarka. Jest również laureatką Nagrody Nobla, która jak twierdzi sama pisarka, jest królewskim ukoronowaniem, jak poker w kartach. Ale z nagrodami bywa różnie. Świadczą chociażby o tym nasze pytania, za co tak właściwie Pani Lessing dostała tę nagrodę. Bo po przeczytaniu "Piątego dziecka" (ale były też osoby, które czytały inne jej powieści - nie oceniamy autora na podstawie jednego dzieła) zgodnie stwierdziliśmy, że nie jest to literatura na miarę Nobla. Jest to dobra literatura, ale już chyba nie wybitna... Jednocześnie doceniliśmy odwagę Lessing w poruszeniu takiego tematu. Tego, że macierzyństwo ma również swoją ciemną stronę, że instynkt macierzyński nie zawsze pojawia się od razu.
           O samej książce dyskusja potoczyła się bardzo ciekawie. Bardzo interesujące były porównania rzeczywistości powieściowej z realiami polskimi. Tam, gdy młoda para, Harriet i Dawid chcą mieć dzieci, każdy próbuje ich odwieść od tego zamiaru. U nas, pierwszym pytaniem po ślubie młodej pary jest "Kiedy dzieci?". Główni bohaterowie, Harriet i Dawid, nie wzbudzili sympatii. Określiliśmy ich jako skrajnych egoistów - chcą mieć dużo dzieci bez względu na wszystko i bez zastanawiania się nad konsekwencjami.
           Cała powieść, mimo iż pełna różnych bohaterów, rozgrywa się tylko pomiędzy Harriet i Benem. Lessing przedstawia nam nietypową relację między matką a dzieckiem. Ale wydaje się, że mimo wszystko próbuje wybronić matkę. Ona sama nie jest zła, nie możemy jej obwiniać. Wina jest w tym, że całe życie jej mówiono, że musi kochać swoje dziecko. Miała takie wyobrażenie szczęścia, i nie umiała z niego zrezygnować, nie umiała sobie odpuścić. Ale jednocześnie zdawała sobie sprawę z problemu - po prostu nie umiała postąpić inaczej. Postać Harriet przyciągnęła najwięcej naszej uwagi. Została ona określona jako postać papierowa, bez życia i uczuć, z którą raczej nie można się utożsamiać. Jest postacią, która ma plan - posiadanie dzieci. A poza planem nie ma nic, żadnych uczuć, myśli, żadnego szczęścia. Wydaje się, że sama pisarka nie wiedziała do końca, jakie są uczucia Harriet.
           Podsumowując - czytało się dobrze, został w "Piątym dziecku" przedstawiony bardzo ciekawy problem. Zabrakło jednak psychologii postaci, która może pozwoliłaby na głębsze przedstawienie sytuacji, a nam jako czytelnikom pozwoliłaby na lepsze zrozumienie i może większe utożsamianie się z bohaterami.

SPOTKANIE AUTORSKIE 25.01.2011 R.
10

           Zapraszamy Państwa na drugie spotkanie w tym miesiącu, ale za to pierwsze autorskie - którym mamy nadzieję zapoczątkować naszą klubową tradycję. Będziemy mieli zaszczyt gościć Pana Łukasza Wierzbickiego, który jest redaktorem i autorem wstępu do książki "Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd". Łukasz Wierzbicki zebrał w niej reportaże Kazimierza Nowaka, który jako pierwszy człowiek na świecie (w latach 1931-1936) przebył samotnie kontynent afrykański.

Spotkanie odbędzie się 25.01.2011 roku o godz. 19.00, w Czytelni Naukowej nr XX.
Nota wydawcy:
           "Przejmująca, napisana pięknym, barwnym językiem, prawdziwa opowieść o spełnionych marzeniach polskiego przedwojennego podróżnika, który różnymi środkami transportu - głównie jednak rowerem - dzięki niesamowitej odporności fizycznej i psychicznej dwukrotnie pokonał kontynent afrykański! Wnikliwa analiza socjologiczna, krytyka polityki kolonialnej i spostrzeżenia, które wydają się niezwykle aktualne również w odniesieniu do Afryki współczesnej." "Przejęty jestem lekturą książki Kazimierza Nowaka "Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd". To zupełnie niezwykła książka ze względu na treść i osobę autora, zasługująca na dużo większą uwagę i szerszy oddźwięk. Rewelacyjna to rzecz, którą włączam jako stałą pozycję do swoich wykładów, rozmów, refleksji na temat reportażu zagranicznego; oby zajęła ona stałe miejsce na listach klasyki polskiego reportażu - czego zresztą jestem od tego momentu sam gorącym zwolennikiem".

Ryszard Kapuściński

           Szlakiem wiodącym pośród fantastycznych krajobrazów, malowniczych wodospadów, dymiących, wulkanów... Poprzez piaski pustyń, bezdroża sawann i zarośnięte ścieżyny lasu równikowego podąża niestrudzenie samotny podróżnik. Gdzieniegdzie przystaje, ustawia aparat i robi zdjęcie, zapisuje coś w notatniku, po czym rusza dalej, pchając przed sobą swój objuczony skromnym dobytkiem, rozklekotany rower. To Kazimierz Nowak, autor niniejszej opowieści, która niczym bajka odsłania przed nami cudowną krainę odległą tak w przestrzeni, jak i czasie - Afrykę lat trzydziestych XX wieku..." [Wydawnictwo Sorus, 2006]

           Zachęcamy również do odwiedzenia oficjalnej strony Pana Łukasza oraz strony poświęconej Kazimierzowi Nowakowi:

CZWARTE SPOTKANIE BKK - 11.01.2011 R.
9

Serdecznie zapraszamy na wyjątkowo wcześniejsze spotkanie Białołęckiego Klubu Książki, które odbędzie się 11.01.2011 roku (wtorek). Będziemy omawiać na nim książkę "Piąte dziecko" Doris Lessing.
Spotkanie odbędzie się w Czytelni Naukowej nr XX (ul. Van Gogha 1), o godz. 19.00.
Oto zapowiedź wydawcy:
Utrzymana w stylistyce grozy historia rodziny, której sielankowe szczęście zostaje zburzone przez przyjście na świat odmieńca Bena. Fabuła jak z horroru staje się dla wybitnej brytyjskiej pisarki pretekstem do głębokich refleksji nad miłością macierzyńską, granicami ludzkiej wolności, współczuciem dla "innych". Niewielka objętościowo powieść posiada magnetyczną siłę i, mimo dojmującej atmosfery sennego koszmaru, natarczywie domaga się, by czytać ją więcej niż raz.
[Państwowy Instytut Wydawniczy, 2005]

RELACJA Z 3-GO SPOTKANIA (14.12.2010)
8

           Nasze trzecie spotkanie było poświęcone najnowszej książce Janusza Głowackiego "Good Night Dżerzi". Przynajmniej teoretycznie, gdyż w praktyce większość czasu (czyli ponad dwie godziny) rozmawialiśmy o Jerzym Kosińskim, a wszelkie próby powrotu do Głowackiego spełzały na niczym. Zgodnie stwierdziliśmy, że abstrahując od jego twórczości, sama jego osoba miała w sobie coś, co przyciągało innych ludzi. Coś, co spowodowało, że zrobił taką karierę i że jego życie mogło się tak potoczyć; i to samo "coś", co spowodowało, że to on przykuwał naszą uwagę, a nie Głowacki.

           Pani Ilona i Pan Damian przygotowali nam świetne biografie Głowackiego i Kosińskiego, wprowadzając nas w podstawowe fakty z ich życia i twórczości literackiej. Dla wielu z nas było to pierwsze spotkanie i jednym, jak i z drugim. Dyskutować o Kosińskim było bardzo trudno. Jest to przecież postać bardzo kontrowersyjna, budząca sprzeczne emocje, zarówno jego książki, jak i życie osobiste. Nie będę przytaczać tutaj fragmentów z jego życia, gdyż trudno jest zmieścić jego biografię w kilku zdaniach. Jeśli jednak Państwo mają chęć na dalszą dyskusję, to proszę się nie krępować.

           Jednym z ciekawych pytań, jakie padło na spotkaniu, było "Po co pisać takie okropne książki?". I nawet nie chodziło o tematykę, bo wielu pisarzy wcześniej mierzyło się z kontrowersyjnymi/okropnymi/trudnymi tematami. Bardziej chodziło o sposób przedstawiania pewnych rzeczy - bardzo dosłowny i brutalny. Odpowiedź jest prosta - pisarz przecież nie zastanawia się po co ma coś napisać, jak zauważyła Pani Maria. Po prostu czuje taką potrzebę i to robi. Natomiast czy robi to dobrze i "smacznie", to już każdy czytelnik musi rozstrzygnąć we własnym sumieniu. "Malowany ptak" wzbudzał bardzo mieszane uczucia, ani jedna osoba nie broniła tej książki, większość albo nie przebrnęła do końca (np. ja) albo już nigdy więcej do niej nie wróci. A musimy pamiętać, że "malowany ptak" to kanon literatury, był przez długi czas na liście lektur, i jest traktowany jako dzieło - a sam autor porównywany do Becketta. A zatem gdzie leży prawda? Czy w odczuciach pojedynczego czytelnika czy w recenzjach krytyków i opiniach znawców literatury?

           Trzeba docenić na pewno Kosińskiego za to co stworzył - wykreował swoje życie tak, że była to sztuka sama w sobie. Na pewno było to charyzmatyczna osobowość. Oceny Kosińskiego jako pisarza nie podjęliśmy się. Zostawiamy to na indywidualne rozważania. Udało nam się też trochę porozmawiać o Głowackim. Zrobił on bardzo ważną i dobrą rzecz - pisząc tę książkę, przypomniał postać Kosińskiego, która jest dziwnie zapomniana we współczesnej kulturze literackiej. Szeroko zakrojona i bardzo ciekawie przeprowadzona akcja promocyjna książki na pewno spowodowała, że wiele osób miało możliwość zetknięcia się z Kosińskim po raz pierwszy. Książka Głowackiego została przez nas określona jako trochę "plotkarska", pokazująca zza kulis życie celebrytów w Nowym Jorku. Nie jest to w żadnym wypadku zarzut, a wręcz przeciwnie - najlepsze co wyszło Głowackiemu w tej książce, według Klubowiczów, to właśnie obraz Nowego Jorku.

           Został poruszony również temat formy powieści. Okazało się, że posiadamy w swoim gronie zwolenników tradycyjnej budowy powieści, tej XIX-wiecznej. Po "Good Night, Dżerzi" widać natomiast od razu, że jej autorem jest dramaturg. "Good Night..." jest właściwie bardzo dobrym, gotowym scenariuszem. Całość jest podzielona na pojedyncze "najazdy kamery", sceny, które z powodzeniem mogłyby być osobnymi opowiadaniami. I wówczas lepiej by się je czytało. Po połączeniu i przetasowaniu ze sobą, robi się z tego chaos, przez który czasami trudno przebrnąć. Zwróciliśmy również uwagę na język, który jest stylizowany na język potoczny, mówiony, a szyk zdania nosi rys podobieństwa do szyku angielskiego. Ile w tym tylko naszych odczuć, a ile wpływu amerykańskiej kultury na pisarza - nie wiadomo.

           Podsumowując - nie da się streścić w kilku słowach burzliwej dyskusji jaka miała miejsce:) Obejmowała ona swoim tematycznym zasięgiem i dzieła Głowackiego, i dzieła Kosińskiego, życie każdego z nich.


Do zobaczenia na następnym spotkaniu!

TRZECIE SPOTKANIE BKK - 14.12.2010 R.
7

Serdecznie zapraszamy na trzecie spotkanie Białołęckiego Klubu Książki, które odbędzie się 14 grudnia (wtorek), o godz. 19.00, w Czytelni Naukowej nr XX. Wielkie poruszenie w świecie literackim wzbudziła najnowsza książka Janusza Głowackiego "Good Night Dżerzi", określana jako próba pozytywnej biografii Janusza Kosińskiego. Spróbujemy zmierzyć się z tymi dwiema wielkimi osobowościami. Serdecznie zapraszamy!


Zapowiedź Świata Książki:


"Powieść osnuta wokół dziwnych losów sławnego pisarza Jerzego Kosińskiego - polskiego Żyda, który zrobił w USA wielką karierę. Kim naprawdę był ów kontrowersyjny człowiek, zmieniający wciąż swą biografię, naznaczony Holokaustem kobieciarz, bywalec klubów dla sadomasochistów, podejrzewany o to, że nie napisał sam głośnego "Malowanego ptaka"?

Niezwykła opowieść o mężczyźnie "szukającym powodu, by żyć w każdy możliwy sposób", o ludziach wplątanych w jego życie oraz o samym Głowackim, który znał Kosińskiego i oprowadza nas po fascynującym Nowym Jorku, gdzie obaj długo mieszkali. Niepokojące, błyskotliwe, w charakterystycznym "głowackim" słodko-kwaśnym stylu."
Serdecznie zapraszamy

RELACJA Z DRUGIEGO SPOTKANIA BKK (23.11.2010)
5

Drugie spotkanie BKK było poświęcone, nie mogło być inaczej, tegorocznemu zdobywcy Literackiej Nagrody Nobla, Mario Vargasowi Llosie. Do zapoznania się z twórczością tego peruwiańskiego autora wybrałyśmy "Ciotkę Julię i skrybę". Książka należy do "lżejszego" nurtu jego powieści, i wydaje nam się, że od tej strony łatwiej jest poznawać twórczość autora.
         "Ciotka Julia i skryba" to historia młodego studenta, który zakochuje się w swojej ciotce. Tak pokrótce można streścić fabułę książki. Ale jest to mocne uproszczenie, bo przecież u Llosy nic nie jest takie proste i oczywiste. Mario okazuje się być alter ego pisarza, w fabule odnajdujemy elementy z jego własnego życia; a rozdziały opowiadające historię Maria i ciotki Julii przeplatane są odcinkami powieści radiowych Pedra Camacho.
         Wśród naszych Klubowiczów zdania były podzielone. Znalazły się wśród nas osoby, które po raz pierwszy zetknęły się z twórczością Llosy; były również i takie, dla których było to przypomnienie przeczytanej dawno lektury. Z jednej strony wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że książka jest zabawna. Llosa w sposób mistrzowski nakreślił bohaterów oraz stworzył sytuacje, w których jego bohaterowie musieli się odnaleźć. Zdania zaczęły się dzielić dopiero, gdy poruszyliśmy wątek Maria i Julii, a już prawdziwa dyskusja zaczęła się, gdy doszliśmy do odcinków powieści radiowych. Dla części wątek miłości Maria i Julii był po prostu nudny. Natomiast odcinki powieści radiowych - na początku intrygujące i ciekawe, robiły się coraz bardziej męczące, nużące i coraz bardziej wymyślone. Jednym słowem - mogłoby być ich po prostu mniej. Sama tematyka tych odcinków również jest niekiedy kontrowersyjna, chociaż wiele zabawnych momentów spędziliśmy, przytaczając z nich niektóre sytuacje.

        Sugestią naszych Klubowiczów było to, aby nie brać tak zupełnie na poważne tej książki. Llosa puszcza w wielu miejscach oko do czytelnika. Książka ma wiele warstw, a zatrzymanie się na tej pierwszej oczywistej, to wielka strata dla nas jako czytelników, i dla samego dzieła. Na podsumowanie wniosek nie mógł być inny niż taki, że Vargas Llosa dostał Nobla słusznie.
         Mimo tego, że świat powieści radiowych oraz uczuć Maria i Julii sam w sobie jest bardzo interesujący i wciągnął nas w długą dyskusję, nie omieszkaliśmy podzielić się wrażeniami z lektur, które każdy czyta obecnie. Padło wiele interesujących tytułów, ja zachęcam do dzielenia się swoimi lekturami i wrażeniami na forum, nie tylko Klubowiczów.
        


DRUGIE SPOTKANIE BKK - 23.11.2010 R.
4

Serdecznie zapraszamy na kolejne spotkanie, które odbędzie się 23 listopada (wtorek) godz. 19.00, w Czytelni Naukowej XX. Tym razem zapoznamy się z dziełem tegorocznego noblisty, Mario Vargasa Llosy, a nasz wybór padł na książkę "Ciotka Julia i skryba".

"O takim skandalu nikt jeszcze w rodzinie Maria nie słyszał. Młody, niedoświadczony student dziennikarstwa zakochuje się nie dość, że we własnej ciotce, to jeszcze starszej o kilka lat rozwódce. Julia jest piękna, dojrzała i choć szuka dla siebie bardziej odpowiedniego kandydata na męża, traci głowę dla młodziutkiego chłopca. Kolejne odsłony zakazanego romansu przeplatane są odcinkami opowieści radiowych, które zawsze kończą się w najciekawszym momencie. Ciotka Julia i skryba to majstersztyk nurtu "lekkiego", wirtuozerski popis autoironii, a zarazem perfekcyjny komentarz do popkultury i jej recepcji. Kiedy powieść ukazała się po raz pierwszy, wzbudziła sporo kontrowersji, do czego niewątpliwie przyczyniły się wyraźne aluzje autobiograficzne Vargasa Llosy. Kilka lat później uwieczniona na jej kartach pierwsza żona autora, udręczona prasową nagonką, wydała tekst Czego Varguitas nie powiedział, w którym przedstawiła własną wizję wydarzeń."

Mario Vargas Llosa (urodzony 28 marca 1936 roku w Peru), jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy, autor wielu powieści, opowiadań, sztuk teatralnych i literatury faktu, publicysta i polityk. Pisać zaczął już we wczesnej młodości, a swą debiutancką powieść Miasto i psy wydał w wieku dwudziestu siedmiu lat. Jest laureatem wielu prestiżowych nagród literackich oraz tegorocznym zdobywcą Literackiej Nagrody Nobla. Wśród jego najlepszych powieści znajdują się między innymi Rozmowa w "Katedrze", Ciotka Julia i skryba, Kto zabił Palomina Molero?, Święto kozła, Pantaleon i wizytantki, Zielony dom. W swojej twórczości Llosa sięga do wielu gatunków i konwencji literackich, nie stroni od wątków autobiograficznych i wyrafinowanych gier z czytelnikiem. W najnowszej powieści w mistrzowski sposób snuje historię niebezpiecznej miłości Ricarda do pewnej niegrzecznej dziewczynki.


RELACJA Z 1-GO SPOTKANIA BKK - 19.10.2010 R.
3

Działalność naszego Klubu zaingurowała książka Maartena J. Troosta "Zagubiony w Chinach". Zgodnie stwierdziliśmy, że był to bardzo dobry wybór, gdyż autor ciekawie i z poczuciem humoru opowiada o swojej trzymiesięcznej podróży po Chinach. Nie jest to typowa książka podróżnicza. Autor zdaje sobie sprawę z własnych ograniczeń (np.brak znajomości języka), jednak w żaden sposób nie przeszkadzają mu one w poznaniu kraju, przeżyciu szalonych przygód, oraz co najważniejsze, opisaniu ich z wielkim poczuciem humoru i dystansem czytelnikom. Podziwiamy Troosta, że odważył się wybrać w taką podróż. Nie da się jednak nie zauważyć, że narzekanie i negatywne podejście dominuje nad zachwytem obcym krajem. Książka pozwoliła nam zapoznać się z historią i kulturą tego skomplikowanego kraju, zarówno tą starożytną, jak i tą współczesną. Jednak codzienne życie w Chinach, tak sugestywnie opisywane przez Troosta (smog, tłum, żywe kałamarnice) skutecznie zniechęciło większość uczestników do odwiedzenia pełenego skrajności i kontrastów Państwa Środka.


Nota wydawcy


 
Mając nikłe wyobrażenie o Państwie Środka i nie znając języka, autor wybiera się na kilkumiesięczną peregrynację po kraju, gdzie bije serce współczesnego świata. Zwiedza wielomilionowe metropolie Pekin i Szanghaj, ogląda Wielki Mur, razem z 80 tys. turystów wspina się na jedną ze świętych gór taoizmu, poznaje pustynię Gobi i Tybet, uczy się zwabiać tygrysy na żywego kurczaka, z pomocą słownika stara się zrozumieć restauracyjne menu oferujące takie specjały, jak "owcze łożysko w rosole" czy "krtań wołową". Relacje ze zdarzeń okrasza dygresjami faktograficznymi, politycznymi i obyczajowymi.


Nota o autorze
 
 

J. Maarten Troost urodził się w 1969 roku. Ma w życiu dwie pasje - podróżowanie i pisanie, które z powodzeniem łączy. Jest znany z książek Getting Stoned with Savages i The Sex Lives of Cannibals, w których opisuje swoje doświadczenia z czasu spędzonego w Kiribati na Oceanie Spokojnym. Pisze artykuły do "Atlantic Monthly", "Washington Post" i "Prague Post". Był również doradcą Banku Światowego. Po kilku latach spędzonych na Fidżi i w Vanuatu przeniósł się do Stanów Zjednoczonych i mieszka obecnie z żoną i dwoma synami w Kalifornii.
      

 
 
 

INAUGURACYJNE SPOTKANIE BKK
2

Dnia 19 października 2010 roku w Czytelni Naukowej nr XX przy ulicy Van Gogha 1 odbyło się spotkanie Białołęckiego Klubu Książki. Wzięło w nim udział 13 osób. Ponieważ było to pierwsze spotkanie, w dużej części poświęciliśmy je sprawom organizacyjnym. Klubowicze mieli szansę poznać się nawzajem oraz zaprezentować własny gust czytelniczy.